Polski English
wyprawy podróże

Plemię Jarai

Jacek Pałkiewicz wśród plemiona Jarajów

WYPRAWY, PODRÓŻE I EKSPEDYCJE JACKA PAŁKIEWICZA
Jacek Pałkiewicz • Oficjalna strona podróżnika

Plemię Jarai

Jarajowie, w sercu wietnamskiej dżungli

Rok wyprawy: 1992

Autor: Jacek Pałkiewicz
Strona
1/4

Karawana słoni niczym taran przebija się przez tropikalne gąszcza. Ogromne, kilkutonowe cielska, kołysząc się raz w lewo, raz w prawo, z łatwością pokonują śliski, błotnisty stok. Wydeptują ścieżkę w bambusowym zagajniku, brodzą przez strumyki i głębokie rzeki.

W trakcie tego pochodu, nie zatrzymując się nawet na sekundę, zaspokajają swój nieograniczony apetyt. Wyrywają z korzeniami małe krzewy, skubią trawę, zrywają delikatnie liście, kwiaty, dzikie owoce, młode palmy, gałęzie drzew, pochłaniając w ciągu dnia nawet dwa kwintale roślin.

Od kilku dni zanurzeni jesteśmy w świecie fascynującej przygody, przemierzając w stylu podróżników z ubiegłego wieku dżunglę południowo-zachodniego Wietnamu. Siedzimy w niezbyt wygodnych koszach na wysokości kilku metrów i każda chwila nieuwagi grozi nam chłostą gałęzi, które nie oszczędzają naszych biednych twarzy.

W pewnym momencie słonie przyspieszają kroku, zdaje się, że poczuły bliskość rzeki. I rzeczywiście wkrótce słychać grzmot spadającej wody, potem pojawia się obłok gęstej pary i przed nami wyrasta urzekający klejnot natury, tony połyskującej wody spadają z furią i straszliwym hałasem w miniaturowym wąwozie.

Zatrzymujemy się oczywiście na kąpiel, z której korzystają także nasze zwierzęta. Po oswobodzeniu z ładunków słonie natychmiast zanurzają się w wodzie. Są skore do żartów i zabawy, opryskują się nawzajem, nie oszczędzając także swoich opiekunów mahoutów. Jeden ze słoni wszedł już na głębinę i widać mu tylko koniec trąby, przez którą oddycha. Pozostałe zaspokajają swoje pragnienie, zasysając w trąbę jednym łykiem przynajmniej pół wiadra wody. Piją długo i właściwie 100-200 litrów tego płynu wystarcza już im później na cały dzień.

Po raz pierwszy od wielu dni czuję się naprawdę zrelaksowany. Uzgodnienie tej wyprawy z władzami w Hanoi zajęło mi wiele czasu i kosztowało sporo nerwów. Potrzebne były dwa przyjazdy do Wietnamu, aby przekonać wyższych urzędników, przyzwyczajonych do wyostrzonej czujności i patrzących podejrzliwie na każdego cudzoziemca, że nasza ekspedycja ma charakter czysto etnograficzny i że nie zamierzamy poszukiwać zaginionych w czasie wojny żołnierzy amerykańskich.

Chodzi o to, że wspólnota tubylcza Jarajów, którą chcieliśmy poznać, zamieszkuje w rejonie traktowanym jako restricted area, zakazanym dla cudzoziemców. Po długich korowodach i kilku prywatnych kolacjach w szykownych lokalach stolicy dopiąłem celu. Mogliśmy wreszcie wyjechać na południe, dokładnie biorąc do Pleiku, mającego 100 tysięcy mieszkańców miasta, które odegrało strategiczną rolę w czasie konfliktu amerykańskiego i do którego jeszcze dziś niechętnie wpuszcza się turystów.

Nasza przygoda zaczęła się we wsi Chuse, 70 km od granicy z Kambodżą, gdzie sprowadzono pięć słoni dla naszych potrzeb. Tłumacz, który miał małe doświadczenie lingwistyczne, ale za to był zaprawiony w fachu policyjnym, przyszedł na zbiórkę z karabinem. Według jego słów w dżungli tego rejonu krążą jeszcze niedobitki partyzantów reżimu sajgońskiego, członkowie Funro, zjednoczonego frontu walczącego o swobodę grup etnicznych, którzy stawiają zbrojny opór rządowi.

Do dzisiejszego dnia na terenach górskich Wietnamu żyją 54 grupy tubylcze zdecydowanie różniące się między sobą. W prowincji Gia Lai, gdzie właśnie się znajdujemy, dominują Jarajowie, plemię z grupy malajsko-polinezyjskiej, którzy - po kilkakrotnym odparciu ingerencji Hanoi i fiasku prób ucywilizowania ich - żyją w odosobnieniu, zachowując swoje dawne obyczaje i język. Wietnamczycy nazywali ich zawsze "mio" - dzikusami, a Laotańczycy "kha" - niewolnikami. Panujący powszechnie pogardliwy stosunek wobec tych plemion ma już wielowiekową tradycję.

W południe zatrzymujemy się na posiłek, który przygotowuje Suan, drobna i urodziwa studentka uniwersytetu w Hanoi. Jak zwykle w tych stronach podstawą pożywienia jest ryż. I dzisiaj Suan proponuje danie z ryżu zawijanego w liście i pieczonego w żarze. Farsz przygotowuje z jakiejś dzikiej rośliny o silnym, przyjemnym zapachu. Herbata i banany uzupełniają obiad.

Okazuje się, że to nie wszystko. Igor wyciągnął z worka butelkę szampana, którą Swietłana, przesympatyczna stewardesa Aerofłotu, wsunęła mu jeszcze w zeszłym tygodniu do torby z aparaturą fotograficzną. Teraz pijemy za jej zdrowie, wspominając serdeczną opiekę w czasie długiego, nie kończącego się lotu na wschód.

Dzisiejszy dzień jest dniem niespodzianek. Alberto Romeo, najmłodszy uczestnik wyprawy, z tajemniczą miną wydostaje kilka torebek Nescafé. Ja z zasady jestem przeciwnikiem wożenia ze sobą produktów żywnościowych, bo uważam, że zawsze można przeżyć na miejscowym wikcie. Nie mam nic przeciwko temu, aby zabrać w drogę odrobinę whisky, kawy czy jakiegoś smakołyku. W trudnych warunkach, w chwilach napięcia lub zmęczenia, taki drobny luksus może poprawić humor skuteczniej niż porady doświadczonego psychologa. Dzisiaj przejechaliśmy około 30 km. Mahoutowie skuwają łańcuchami nogi słoni, aby uniemożliwić im oddalenie się od obozu, potem wszyscy bierzemy się za przygotowywanie biwaku. Już o godzinie 17.00 słońce chowa się za drzewami i po pół godzinie dżunglę ogarnia całkowity mrok, który rozjaśnia jedynie nasze ognisko. Wokół panuje przejmująca cisza i leżąc wygodnie w hamaku z moskitierą, upajam się dziką naturą i spokojem, którym ona emanuje. Wydaje się, że jesteśmy oddaleni od cywilizacji o całe lata świetlne. Wspominam moich przyjaciół Renza Rossa i Alana Fergusona, którzy zazdroszczą mi wypraw i wiele razy deklarowali gotowość wyjechania razem w odległy zakątek świata, ale w końcu zawsze wybierali wariant wygodnych i komfortowych wakacji.

1 2 3 4

Plemię Jarai 1 Plemię Jarai 2

ZDJĘCIA WYPRAWY

Plemię Jarai 3
Plemię Jarai 4
Plemię Jarai 5

INNE WYPRAWY I PODRÓŻE

Jacek Pałkiewicz w Camel Trophy 84

Camel Trophy 84 (1984)

Więcej o wyprawie

Jacek Pałkiewicz i Samarkanda, żywa ilustracja orientalnej opowieści

Podróż do Samrkandy (2018)

Więcej o podróży

Jacek Pałkiewicz i odkrycie źródła Amazonki

Odkrycie źródła Amazonki (1996)

Więcej o wyprawie