Polski English
wyprawy podróże

Wyprawy 2020-2021 - nowa era podróżowania

Jacek Pałkiewicz i wyprawy w latach 2020-2021

WYPRAWY, PODRÓŻE I EKSPEDYCJE JACKA PAŁKIEWICZA
Jacek Pałkiewicz • Oficjalna strona podróżnika

Wyprawy 2020-2021 - nowa era podróżowania

Wyprawy w latach 2020-2021.

Rok wyprawy: 2020-2021

Autor: Jacek Pałkiewicz
Strona
1/2

Alex, mój fan, przygaszony nostalgią pokazuje mi elegancką kasetkę z widokówkami, biletami lotniczymi, kartami telefonicznymi i planami miast z najróżniejszych części globu, które zebrał w ciągu trzydziestu lat wojażowania. "Podróżowanie to obcowanie ze sztuką, nie każdy ma to we krwi - stwierdza mój długoletni przyjaciel, w którego życiu czar zwiedzania wywarł potężny urok. - Wiesz dobrze, że tułanie po świecie jest dla mnie poezją, w której wyjeżdżam z domu z pewnym bagażem, aby powrócić już z innym, większym i eksplozywnym, pełnym przemyśleń, przeżytych emocji i materialnych pamiątek".

Ten jego bagaż jest pełen osobliwych cudów świata przyrody zapewniających uczucia podziwu i zdumienia. Z uniesieniem opowiada, jak wyjątkowe wrażenie zrobiło na nim pokryte śniegiem Kilimandżaro leżące w pobliżu równika, wrzące, będące natchnienie poetów i malarzy fontanny w Yellowstone, monstrualne wydmy Sossusvlei, czy tajemniczy, otoczony romantyczną aurą łańcuch górski Ruwenzori na granicy Zairu i Ugandy.

Pasja peregrynacji towarzyszy nam od dziecka i w tych ciągotach kryją się nasze pragnienie odkrywania i poznawanie innych kultur, ludów, tradycji, religii. Z każdym rokiem odległe zakątki świata stają się coraz bliższe i wojażowanie, stanowiące nieodzowny element naszego życia, nigdy nie było tak łatwe jak dzisiaj. Wyjeżdżamy nawet wtedy, gdy narzekamy, że nie mamy wystarczająco dużo czasu czy funduszy. Wpływa na to Internet, nowoczesne technologie, wszechobecne smartfony, głęboko zadomowione w naszej mentalności, a przede wszystkim samolot, który stał się transportem tak powszechnym jak samochód i pociąg.

To wszystko przerwał nam Covid-19, który jak apokalipsa wstrząsnął horyzontami cywilizacji, wtrącił nas w prowizoryczność i niepewność jutra, osadzając w epokowym punkcie zwrotnym, w rodzaju zlodowacenia, roku zerowym, odbił głęboki ślad w naszym życiu. Strach przed nieuchwytnym niebezpieczeństwem wybił nas z równowagi. Każde wyjście na ulicę, to rzucenie wyzwania przypadkowi i przeznaczeniu, które naraża na igranie ze śmiercią. Z całą brutalnością odsłonił rozmiar kruchości i pokazał, że wszyscy jesteśmy dla niego jednakowi, wszyscy tak samo bezbronni. Tsunami niosące zakażenie wznieciło strach o zdrowie, o miejsce pracy, o przyszłość, przesycając obsesją, niepewnością i frustracją.

Nie wiemy, kiedy podróżnicze szlaki staną w pełni otworem. Nawet jeśli dzięki zbawczej szczepionce świat powoli będzie wychodzić z globalnej perturbacji, nie można wykluczyć, że COVID-19 nie zniknie całkowicie i że jakiś jego cień pozostanie, albo że nowy kolejny zabójczy twór włamie się do naszego życia.

Trudno sobie wyobrazić, kiedy miecz Damoklesa zniknie znad naszych głów. Jedno jest pewne, że ta zgroza nie powstrzyma naszego głęboko zadomowionego w genach, nieuleczalnego pragnienia poznawania świata. Moi czytelnicy często mówią, że ich świat bez granic, w jednej chwili został odcięty. Ubolewają na miesiące psychologicznego terroru, długą izolację i strach przed kontaktem z drugim człowiekiem oraz zarażeniem. Mówią, że podróże palcem po mapie oraz oglądanie Netflixa i You Tube'a, czy wymuszone wirtualne podróże bez emocji oraz dotyku, stają się coraz bardziej uciążliwe i jak na zbawienie czekają na realne wojaże.

Gubię się w dociekaniu tego jak zmieniło się podróżowanie na przestrzeni moich lat. "Przedwczoraj", tzn. 30-50 lat temu już eskapada w Europie była niepowszednim wydarzeniem, a tym bardziej wyprawa na inny kontynent. Samolot sporo kosztował, a tras nie było tak dużo jak dzisiaj. Do większości rejonów trzeba było docierać mieszanymi środkami transportu.

Ludzie decydowali się, gdzie pojechać, kierując się radami znajomych, oglądając programy telewizyjne, albo szli do biura podróży, gdzie brali na pęczki eleganckie, kuszące atrakcyjnymi zdjęciami foldery i wybierali cel podróży. Do miejsc dzisiaj zakodowanych w potocznej świadomości jako symbole turystyczne docierali nieliczni. Kiedy w 1974 roku byłem po raz pierwszy na magicznej Bali, wyrastały tam pierwsze spartańskie hotele. Trzy lata później na Machu Picchu, natknąłem się na nie więcej niż dwudziestu przybyszy, dziś odwiedza je kilka tysięcy. Podobne sceny oglądałem w Petrze, na Galapagos czy w Angkorze, gdzie rocznie przybywa dziś 3 miliony turystów.

Kontakt telefoniczny z domem nie należał do łatwych i drogo kosztował. Po powrocie z podróży pierwszą rzeczą było wywołanie rolek filmowych. Nie wszystko zostało sfotografowane, bo to też kosztowało. Wydarzeniem było wyświetlanie slajdów dla rodziny i zaproszonych gości. A kto pamięta kolorowe, magiczne widokówki, których wysyłanie należało do podróżniczego rytuału. Dzisiaj te egzotyczne pamiątki vintage przechowujemy w jakimś pudełku, razem z papierowymi biletami lotniczymi. W moim archiwum leży po dzień dzisiejszy cały plik zdobionych atestatów różnych przewoźników lotniczych potwierdzających przekroczenie równika. Kiedyś było to wydarzenie, ale od kiedy loty międzykontynentalne stały się codziennością, nikt już nie praktykuje podobnego uhonorowania. Na moich oczach w tamtym okresie wyłoniły się takie trendy jak: loty charterowe, trekking, ekoturystyka, czy backpackersi, niskobudżetowi "plecakowcy".

W ciągu kilku następnych dziesięcioleci, aż po rok 2020, wszystko uległo zmianie. Komputer wstrząsnął naszym życiem, a dynamiczna ekspansja Internetu zmodyfikowała radykalnie sposób wojażowania. Świat stał się otwarty na niespotykaną dotąd skalę. Biura podróży straciły swoją rangę, bo siedząc przed komputerem można samemu znaleźć najlepszą promocję, kupić bilety i zarezerwować hotel. Rozjazdy stały się dostępne dla wszystkich, młodzi ludzie masowo wyjeżdżali na inne kontynenty. Prawdziwa rewolucja nastąpiła w transporcie powietrznym, który stał się masówką. Narodziła się flota przewoźników niskobudżetowych, pojawiła się Europa bez granic, łączność z bliskimi stała się dziecinnie prosta, wystarczy telefon komórkowy albo wszechobecny Skype. Coraz częściej na odległe szlaki zaczęły wyruszać samotne kobiety. Ujrzała światło dzienne turystyka pakietowa, wyjazdy integracyjne, all-inclusive, rejsy wycieczkowe, a na przełomie lat 80. i 90. last minute. Wszędzie zrobiło się tłoczno, egzotyczne atrakcje stały się komercyjnym, folklorystycznym skansenem.

1 2

Jacek Pałkiewicz i wyprawy 2020-2021

INNE WYPRAWY I PODRÓŻE

Jacek Pałkiewicz i podróż do Królestwa Smoka, Bhutanu

Bhutan, królestwo smoka (1995)

Więcej o podróży

Jacek Pałkiewicz i podróż do Indochin

Podróż do Indochin (1972)

Więcej o podróży

Jacek Pałkiewicz i koczownicy stepów azjatyckich

Koczownicy stepów azjatyckich (2018)

Więcej o podróży