Polski English
wyprawy podróże

Wyprawa w poprzek Borneo

Jacek Pałkiewicz i wyprawa w poprzek wyspy Borneo

WYPRAWY, PODRÓŻE I EKSPEDYCJE JACKA PAŁKIEWICZA
Jacek Pałkiewicz • Oficjalna strona podróżnika

W poprzek wyspy Borneo

Wyprawa w poprzek Borneo.

Rok wyprawy: 1986

Autor: Jacek Pałkiewicz
Strona
1/6

Otrzymujemy zaproszenie na herbatę do gubernatora Wschodniego Kalimantanu. Były wyższy oficer armii indonezyjskiej z zainteresowaniem wypytuje nas o szczegóły ekspedycji, na którą jutro wyruszamy. Chcemy przemierzyć od brzegu do brzegu Borneo, trzecią co do wielkości wyspę świata, znaną z ohydnego klimatu, nieprzystępnej dżungli, a przede wszystkim ze złej sławy jej rdzennych mieszkańców, słynnych łowców głów, Dajaków.

"Co do głów możecie być spokojni, ostatnie trofea pochodzą z okresu drugiej wojny światowej, kiedy to wojska japońskie dokonały inwazji na tę wyspę" - zapewnia gospodarz domu. Ja jednak w czasie ubiegłorocznego rekonesansu widziałem czaszki dużo świeższe, ale gotów jestem się zgodzić, że koszmarny proceder został już całkowicie porzucony i nic podobnego nie powinno nam grozić.

Dwa i pół tysiąca kilometrów, to tak jakby z Warszawy do Madrytu, przez mroczną dżunglę najeżoną niebezpieczeństwami. Większą część trasy trzeba będzie pokonać groźnymi i zdradliwymi rzekami, ale przyjdzie też przejść pieszo łańcuch gór Miller w centralnej części wyspy.

"Dwa lata temu ten szalony pomysł chcieli zrealizować komandosi z Dżakarty - mówi gubernator - ale musieli zawrócić z drogi, bo dzikie rzeki powstrzymywały śmiałków. Nie chciałbym was jednak zniechęcać, wręcz przeciwnie, życzę sukcesu w tej awanturniczej wyprawie".

Z kilkugodzinnym opóźnieniem mały stateczek "Karya" odbija od brzegu i bierze kurs pod prąd rzeki Mahakam. Przed nami kilka dni żeglugi w towarzystwie setki stłoczonych pasażerów, którzy ze stosami zakupów zrobionych w miejskich sklepikach wracają do swoich wiosek rozrzuconych wzdłuż tej wielkiej arterii wodnej, która przecina pół wyspy praktycznie wzdłuż równika. Większość z nich ubrana jest po miejsku i tylko wtedy, gdy któryś z mężczyzn zdejmuje koszulę odsłania całą kolekcję tatuaży, które pokrywają tors.

Jesteśmy w centrum zainteresowania wszystkich pasażerów. Niektórzy zwracają się do nas per "pastor", bo jedynymi białymi, których widuje się nieraz w wioskach, są misjonarze.

Jak zwykle, na każdą trudną wyprawą dobrałem sobie ludzi, na których mogę liczyć w każdej sytuacji i wiem, że się nie zawiodę. Z wyjątkiem Remo Del Mirani cała szóstka to byli uczniowie szkoły przetrwania. Alberto Giustetto to jeden z instruktorów, teraz moja prawa ręka.

Stateczek coraz zmienia swój kurs, wyszukując miejsca, gdzie prąd jest słabszy i zazwyczaj trzyma się bliżej jednego z brzegów. Całymi godzinami przesuwa się przed nami monotonna ściana gęstej roślinności, która schodzi do samej wody. Ktoś stwierdził, że małpa, która wskoczyłaby na drzewo na wybrzeżu wyspy mogłaby dotrzeć na drugi kraniec nigdy nie schodząc na ziemię.

Od czasu do czasu pojawiają się małe wykarczowane tereny, na których rozłożyły się domki tubylców i tam właśnie wysiadają, albo lepiej powiedzieć, wyskakują na brzeg niektórzy pasażerowie. Po chwili płyniemy już dalej, tak przez dwa dni i dwie noce.

Long Iram jest ostatnią przystanią, dalej można płynąć już tylko na małych łodziach. Wysiadający Dajak z przedziurawionymi małżowinami usznymi wynosi na plecach telewizor. Nie mogę się nadziwić i pytam, jak w tym odludnym miejscu myśli używać tego aparatu. "Każdego wieczoru mamy we wsi prąd elektryczny pochodzący z generatora, a jeśli chodzi o program to wiozę ze sobą zapas kaset z filmami".

Bez większego kłopotu znajdujemy łódź, której właściciel za sto dolarów gotów jest dowieźć nas do Long Bangun, odległego o dzień drogi. Rzeka staje się coraz węższa, gdzieniegdzie wyłania się czubek podwodnej skały, pojawiają się pierwsze bystrzyce i pierwsze emocje.

W osadzie leżącej praktycznie na granicy cywilizowanego świata mówią, że nikt nie ma paliwa do silnika i na nową dostawę trzeba poczekać do następnego tygodnia. Nie rezygnujemy i z Remo, który świetnie mówi po indonezyjsku, bo mieszkał w tym kraju cztery lata, idziemy szukać miejscowych notabli. Sołtysa nie ma, a dowódca posterunku wojskowego dopiero co wyjechał na polowanie. Na szczęście jest w domu misjonarz katolicki, żwawy staruszek Holender, który nic nie obiecuje, ale mówi, że postara się pomóc.

I rzeczywiście wraca po godzinie z dobrą wiadomością. Znalazł "long boat", solidną, dziewięciometrową łódź o płaskim dnie, która może pomieścić nawet dziesięć osób. Dwa przyczepne silniki czterdziestokonne gwarantują przebicie się przez kilka niebezpiecznych kanionów, gdzie rwący nurt rzeki stwarza realne zagrożenie dla życia. Ksiądz jest gotów odsprzedać nam swoje paliwo, bo i tak w najbliższych dniach nie planuje żadnego wyjazdu duszpasterskiego. Według naszego gospodarza właściciel łodzi o imieniu Ajang, pomimo młodego wieku ma już sporo doświadczenia w żegludze na tej wzburzonej rzece.

Następnego dnia w największy żar południa, kiedy słupek rtęci sięga 36°C, układamy nasze bagaże tak, aby wystarczyło miejsca także na 18 dwudziestopięciolitrowych kanistrów z benzyną i oczywiście dla nas samych. Wiemy, że nie będzie to już turystyczna przejażdżka i przyjdą chwile, kiedy trzeba będzie solidnie się napocić.

1 2 3 4 5 6

Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 1 Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 2 Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 3

ZDJĘCIA

Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 4
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 9
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 12
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 13
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 5
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 7
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 10
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 14
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 16
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 6
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 8
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 11
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 15
Jacek Pałkiewicz wyprawa w poprzek Borneo 17

INNE WYPRAWY I PODRÓŻE

Jacek Pałkiewicz i pradawna metropolia khmerska

Pradawna metropolia khmerska (2016)

Więcej o podróży

Jacek Pałkiewicz i mityczna Patagonia

Mityczna Patagonia (2010)

Więcej o podróży

Jacek Pałkiewicz i wyprawa przez rzekę Jangcy tradycyjnym sampanem

Jangcy tradycyjnym sampanem (1995)

Więcej o wyprawie