Polski English
wyprawy podróże

Szkolenie kosmonautów na pustyni

Jacek Pałkiewicz i szkolenie kosmonautów

WYPRAWY, PODRÓŻE I EKSPEDYCJE JACKA PAŁKIEWICZA
Jacek Pałkiewicz • Oficjalna strona podróżnika

Szkolenie kosmonautów na pustyni

Kazachstan

Rok wyprawy: 1991

Autor: Jacek Pałkiewicz
Strona
1/2

Przez mały iluminator obserwuję suchy, rozległy i groźny krajobraz z rzadkimi śladami roślinności. W małym pojeździe kosmicznym o objętości około 3,5 m3, gdzie we trójkę jesteśmy ściśnięci niczym śledzie w beczce, powietrze staje się coraz cięższe, ale według zalecenia instruktorów powinniśmy jednak przesiedzieć tutaj pół godziny i dopiero potem opuścić "Sojuz".

Władimir otwiera luk i natychmiast fala gorącego powietrza uderza w nasze twarze. Wyjście przez wąski otwór, w krępującym ruchy skafandrze, nie jest wcale łatwym zadaniem i kiedy wydostaję się na ziemię, jestem kompletnie spocony.

Przed nami dwa dni pobytu w pustynnym skwarze, na łonie odludnego stepu kazachskiego. Gdzieś tam za horyzontem znajduje się kosmodrom Bajkonur, skąd startują w przestworza wszystkie loty załogowe i gdzie znajduje się nasz hotel, który opuściliśmy dzisiaj wczesnym rankiem. Jeszcze do ubiegłego roku szkolenie tego rodzaju było organizowane w piaskach pustyni Kara-Kum. Jednakże z powodu złego stanu sanitarno-higienicznego pomieszczeń bazy lotniczej niedaleko miejscowości Mary, borykającej się nieustannie z niedostatkiem wody i powtarzającymi się często wypadkami chorób zakaźnych, szefowie Zwiezdnego Gorodka zadecydowali przenieść trening w pobliże bazy, która gwarantowałaby lepsze warunki bytowe.

Pamiętając o podstawowych zasadach przetrwania, które mówią, że zwykle na początku należy zadbać o schronienie, potem myśleć o wzywaniu pomocy oraz poszukiwaniu wody i żywności, przystępujemy do budowy prowizorycznego daszku, który zapewni nam cień i odrobinę komfortu w piekielnym upale. Z wielkiego, tysiącmetrowej powierzchni spadochronu, wycinamy spory kawałek tkaniny, składamy ją trzy razy i mocujemy do foteli wymontowanych ze statku kosmicznego.

Z zestawu survivalowego wyjmujemy, aby były pod ręką, środki pirotechniczne, to znaczy rakietnice, pochodnie ogniowe i dymne. W cieniu kładziemy też pojemniki z wodą, której jest niewiarygodnie mało, bo tylko litr na osobę. I właśnie w tym tkwi trudność przetrwania w krainie niezaspokojonego pragnienia. Aby nie dopuścić do niebezpiecznego dla organizmu odwodnienia, musimy unikać wszelkiego wysiłku fizycznego, pozostawać zawsze w odzieniu i nie zapominać o osłonięciu głowy i karku.

Zawsze twierdziłem, że pustynia może fascynować i przerażać jednocześnie. W tym nieznośnym środowisku już na długo przed południem piekielne słońce pali bezlitośnie i z trudem można wdychać suche, gorące, pozbawione wilgoci powietrze. Wokół, jak sięgnąć wzrokiem, rozciąga się równina pokryta żwirem i drobnymi kamieniami. Drżące i falujące powietrze na horyzoncie przywołuje pamięć o wędrowcach, którym fatamorgana ofiarowywała złudzenie oazy z wodą.

"A tak naprawdę, ile czasu człowiek może wytrzymać na pustyni?" - zagaduje któryś z kolegów. Pamiętam, że jakiś pilot amerykański bez wody przeszedł piechotą aż 80 km w 24 godziny, a inny Amerykanin przebył 240 km przez pustynię Arizona w ciągu 8 dni, mając ze sobą zaledwie kilka litrów zbawiennego płynu, ale jego organizm odwodnił się tak dalece, że nieszczęśnik zmarł w odległości 12 km od osiedla ludzkiego. Nie tak wiele lat temu na Saharze libijskiej sam przeprowadzałem eksperymenty z dwójką kolegów i pamiętam, że przy temperaturze około 35°C, oczywiście w cieniu, siedząc pod tencikiem, wytrzymaliśmy całe trzy dni.

Po całodniowym piekielnym żarze, pod wieczór przychodzi moment ulgi. Spada temperatura otoczenia, dreszcze przechodzą po całym ciele i trzeba pomyśleć o włożeniu cieplejszego ubrania.

Nieco później, na błękitnym niebie zapalają się gwiazdy, można rozróżnić niektóre konstelacje i dostrzec spadający meteor. Jura pierwszy zauważa jasno świecący punkt poruszający się szybko z zachodu na wschód. "To jeden z naszych satelitów, a tamten, o tam, na lewo w dół, to satelita amerykański, lecący po zupełnie innej orbicie".

Wkrótce rozmowa schodzi na temat ryzyka i niebezpieczeństwa profesji kosmonauty. Mimo licznych kontroli technicznych, podwójnej asekuracji ważniejszych urządzeń, nigdy nie można wykluczyć ryzyka. Długie szkolenie nie tylko wzmacnia odporność psychiczną kandydata do lotu kosmicznego i przygotowuje go do pokonywania różnych trudności, ale daje też silną wiarę w niezawodność techniki.

Kosmonauta Sewastianow powiedział kiedyś, że prawdopodobieństwo powodzenia pierwszego lotu Gagarina nie przekraczało 75%, a w wypadku awarii w pierwszych 25 sekundach lotu, najbardziej niebezpiecznych, nie istniała żadna możliwość uratowania się. I z tego Gagarin zdawał sobie sprawę. "Jeszcze i dziś - mówi Giena - po trzydziestu latach doświadczeń nie mamy stuprocentowej gwarancji sukcesu. Istnieją sytuacje tak krytyczne, że można z nich wybrnąć, jedynie podejmując ryzyko".

W 1967 roku, podczas powrotu na ziemię, nie otworzył się właściwy spadochron i stracił życie Komarow. Cztery lata później w tragicznym wypadku podczas lądowania zginęli Dobrowolski, Wołkow i Pacajew.

W 1975 roku, w kilka sekund po wystrzeleniu "Sojuza 18", ujawnił się defekt rakiety nośnej i należało niezwłocznie ściągnąć załogę na ziemię. Ryzyko było ogromne, bo jak się później okazało, naraziło Łazariewa i Makarowa na zabójcze dla organizmu przeciążenie 15G. I jakby nie dość było dramatycznych chwil, lądownik spadł w trudno dostępnym rejonie Ałtaju, gdzie dwaj kosmonauci w oczekiwaniu na ekipę ratowniczą spędzili całą noc przy ognisku.

Rok później "Sojuz 33" wylądował niefortunnie na zamarzniętym jeziorze Ghengis. Pod wpływem uderzenia lód załamał się i luk wyjściowy znalazł się pod wodą. Załoga została uratowana w ostatniej chwili, kiedy kończył się już tlen.

Na wyrzutni kosmodromu w Bajkonurze, 26 września 1983 roku, na dwie sekundy przed sygnałem startu nastąpił wybuch rakiety nośnej. Titow i Strielakow cudem wyszli żywi z tego wypadku.

1 2

Zatoka Ha Long 1 Zatoka Ha Long 2

ZDJĘCIA WYPRAWY

Zatoka Ha Long 3
Zatoka Ha Long 4
Zatoka Ha Long 5

INNE WYPRAWY I PODRÓŻE

Jacek Pałkiewicz i odkrycie źródła Amazonki

Odkrycie źródła Amazonki (1996)

Więcej o wyprawie

Jacek Pałkiewicz, podróż do Nowego Jorku i Polonijny Klub Podróżnika

Nowy Jork i Polonijny Klub Podróżnika (2010)

Więcej o podróży

Jacek Pałkiewicz i staż survivalovy w Manaus

Staż survivalovy w Manaus (2005)

Więcej o wyprawie