Polski English
wyprawy podróże

Samarkanda, żywa ilustracja orientalnej opowieści

Jacek Pałkiewicz w Uzbekistanie

WYPRAWY, PODRÓŻE I EKSPEDYCJE JACKA PAŁKIEWICZA
Jacek Pałkiewicz • Oficjalna strona podróżnika

Samarkanda, żywa ilustracja orientalnej opowieści

Samrkanda, Uzbekistan.

Rok podróży: 2018

Autor: Jacek Pałkiewicz
Strona
1/3

Istnieją miejsca otoczone nimbem tajemniczości i budzące baśniowe skojarzenia, które nawet w epoce powszechnej globalizacji, wciąż pasjonują dzięki swojej fascynującej historii. Podsuwają wyobraźni romantyczno-awanturnicze obrazy, przywołując w pamięci historie z Księgi tysiąca i jednej nocy. Tak jak Uzbekistan, tsynteza Wschodu i Zachodu, kraj o bujnej i chwalebnej przeszłości, ziemia przez którą wędrowali kupcy, mistycy, poszukiwacze przygód i odkrywcy. Ale przede wszystkim serce Jedwabnego Szlaku, gdzie krzyżowały się trakty handlowe.

Liczni pisarze przyczynili się do rozbudzenia romantycznego zachwytu legendarnym systemem karawanowych dróg handlowych, które od II w. p.n.e. do XVII w. łączyły chińskie imperium z Konstantynopolem i Europą. Wkład do jego mitu włożył Marco Polo, uniwersalna ikona przygody i odkryć geograficznych, który przez sześć wieków był obiektem powszechnej fascynacji. Jego "Opisanie świata" stało się średniowiecznym bestsellerem i przez długie lata było istotnym kompendium wiedzy na temat życia w krajach azjatyckich. Dzieło to było źródłem inspiracji dla wielu późniejszych podróżników i geografów, przesiąkniętych nieodpartą ciekawością świata, gotowych na przekór niezliczonym przeszkodom i pułapkom wyruszyć poza Słupy Heraklesa, na dalekie bezdroża.

Buchara, otaczona pustynią Kyzyłkum, która od wieków próbuje wedrzeć się do miasta, o zachodzie słońca rozpala się czerwienią i zachwyca kolorystyką oraz wzorami symetrycznymi milionów płytek meczetów, które pobłyskują niczym złoto. Z tarasu niedużej kawiarenki leżącej nad straganami i sklepikami z tradycyjnym uzbeckim rękodziełem, nie mogę nacieszyć oczu błękitem kopuł i minaretów odcinającym się od przykurzonych glinianych murów i fasadami budowli uwieńczonych bogactwem wzorów, zadziwiajacymi swoim artyzmem mozaikami i arabeskami.

Legenda powiada, że Czyngis-chan, wódz Złotej Hordy, nigdy nie pokłonił się przed nikim i niczym, dopóki nie ujrzał w Bucharze imponującego minaretu Kalon. W marcu 1220 roku po krótkim oblężeniu zdobył cytadelę wycinając w pień cały trzydziestotysięczny kontyngent. Plądrując miasto stanął przed najwyższą wówczas budowlą w Środkowej Azji i kiedy zauroczony jej potęgą zadzierał wysoko głowę, aby zobaczyć wierzchołek 47-metrowej budowli, zsunęło mu się na ziemię nakrycie głowy, więc musiał się schylić aby je podnieść. Mówi się, że ten ukłon powstrzymał najeźdźcę przed zburzeniem minaretu.

Timur Kulawy

Półtora wieku później Samarkandę zdobył Timur, zwany Kulawym, czy Tamerlanem. Wojenny geniusz należał do jednych z największych wodzów w historii świata. Bezwzględny władca, szerząc śmierć i spustoszenie, na czele żądnej wielkich łupów 150-tysięcznej armii, rozgromił na kazachskich stepach Mongołów i w ciągu trzech dziesięcioleci podbił Azję Środkową, Zakaukazie, Iran i Irak, zajmując ziemie aż po wybrzeże Morza Śródziemnego. Nawiązuje do tego okresu obraz Stanisława Chlebowskiego "Sułtan Bajazyt w niewoli u Tamerlana", który oglądałem kiedyś w warszawskim Muzeum Narodowym.

"I tak długo, jak Jowisz, we śnie lub we własnej osobie, nie przyjdzie mi powiedzieć: ´zatrzymaj się Tamerlanie!´, pozostanę zawsze postrachem świata. I komety, niczym uzbrojeni legioniści, będą walczyć na sklepieniu niebieskim pod moim dowództwem, aby przełamać ogniste włócznie i morzem fajerwerków świętować moje wspaniałe triumfy", tak angielski dramaturg Christopher Marlowe namalował okrutnego koczownika Timura, przekonanego o tym, że jest narzędziem Boga do uporządkowania świata.

W 1398 roku podczas najbardziej krwawej wyprawy i masowych rzezi, podbił on subkontynent indyjski grabiąc doszczętnie Sułtanat Delhi, skąd wraz z ogromnymi łupami sprowadził wykwalifikowanych rzemieślników oraz najlepszych architektów i artystów jako niewolników, którzy przyczynili się do upiększania stolicy jego królestwa-Samarkandy, najbardziej chwalebnego miasta na całym Jedwabnym Szlaku. Srogi wojownik był tak zafascynowany okazałością Jama Masjid, Piątkowego Meczetu w Delhi, że postanowił odtworzyć to piękno w swoim mieście. Przywiósł do domu model, który pozwolił zbudować wspaniałe mauzoleum, Gur-i-Amir, gdzie został pochowany kilka lat później. Jego spuścizna nie była tylko dziedzictwem popiołów i zrujnowanych miast. Tak jak Tamerlan skutecznie toczył wojny, siał śmierć i zniszczenie, tak też proklamował i sztukę. Samarkanda w centrum potężnego mocarstwa stała się epicentrum kultury, nauki i sztuki. Uwielbiany przez Uzbeków założyciel dynastii TImurydów, pozostawił następnym pokoleniom jedne z najwspanialszych dzieł architektury islamu i tonące w zieleni, wyposażone w kanalizację i wodociągi miasto.

Stworzył przede wszystkim multietniczną cywilizację, która miała zjednoczyć Azję o współnej islamskiej tkance, jedynym możliwym łączniku niezliczonej ilości ras. W gruncie rzeczy Timur był globalizatorem: wielkim w zamysłach, bezwzględny w działaniach, zarozumiały w ambicjach. Nie był wyjątkiem, bo prawie dwa wieki później jego klon, Karol V, próbował dokonać tego samego łącząc mieczem i ogniem Europę w imię wiary katolickiej.

Po sześciu stuleciach od śmierci, charyzmatyczna i kontrowersyjna postać zdobi dziś honorowe miejsce w każdym uzbekistańskim mieście. Cyklopowe, z dumnym spojrzeniem i atletyczną figurą, statuy z brązu, zastąpiły modnego wcześniej Ilicza Lenina. Pojawiły się wszędzie nazwy ulic, szkół i przeróżnych obiektów, wizerunkiem wojownika uwieczniono banknot 1000 sum, a on sam stał się patronem najwyższego odznaczenia państwowego.

Ktoś zapyta, skąd ta gloryfikacja? Po rozpadzie Związku Radzieckiego, egzystujący w jego cieniu Uzbekistan, niespodziewane, odzyskał niepodległość. Ale w tej trasformacji utracił istotne, ekonomicze i kulturalne narzędzia. W wolnej gospodarce rynkowej gwałtownie spadła produkcja bawełny, głównego środka dochodu. Kraj, który przez 150 lat posługiwał się językiem rosyjskim, specyficznym esperantem używanym w wielojęzycznym tyglu Wielkiego Kraju, musiał dokonać trudnego przejścia na własny język. Islam, który łączył niegdyś społeczeństwo, został osierocony. Nic dziwnego, że w odrusyfikowywanym, zdezorientowanym i zakłopotanym z braku patriotycznych wzorców kraju, należało przedefiniować interes państwa i oprzeć się nie tylko na kwestiach etnicznych i religijnych. Pojawiła się potrzeba jakiegoś idola. Tak, nieoczekiwanie, odżył imperialny mit Timura, którego okrzykniętego ojcem wszystkich Uzbeków, kreując na symbol tożsamości narodowej.

I chociaż ta odrodzona tożsamość w umiarkowanie muzułmańskim Uzbekistanie wciąż w jakimś stopniu odwołuje się do bratniego kraju, w którym, nota bene, Timura ignorowano albo oczerniano, to mimo wszystko po 1991 roku w duchowych wartościach i dziedzictwie przodków zadomowiła się kultura etniczna ze światopoglądem własnej niepodległości – O´zbekchilik, która przewartościowała historię narodu.

1 2 3

Zatoka Ha Long 1 Zatoka Ha Long 2

ZDJĘCIA PODRÓŻY

Zatoka Ha Long 3
Zatoka Ha Long 4
Zatoka Ha Long 5

INNE WYPRAWY I PODRÓŻE

Szkoła przetrwania Jacka Pałkiewicza

Szkoła survivalu (1982)

Więcej o wyprawie

Tepui Conan Doylea

Tepui Conan Doylea (1997)

Więcej o wyprawie

Jacek Pałkiewicz i podróż do Birmy

Podróż do Birmy (1979)

Więcej o podróży