Polski English
wyprawy podróże

Na przełaj przez Borneo

Jacek Pałkiewicz i podróż w poprzek Borneo

WYPRAWY, PODRÓŻE I EKSPEDYCJE JACKA PAŁKIEWICZA
Jacek Pałkiewicz • Oficjalna strona podróżnika

Laos

Wyprawa przez Borneo.

Rok wyprawy: 2006

Autor: Jacek Pałkiewicz
Strona
1/3

Borneo. Już sama nazwa intryguje i pobudza wyobraźnię. Trzecia co do wielkości wyspa świata, znana jest jako jeden z najdzikszych zakątków globu, gdzie dominuje zabójczy klimat, bezmiar dżungli nie zbadanej przez służbę geodezyjną, trudno dostępne pasmo górskie i wreszcie kilka dziesiątków jadowitych węży, insekty, pijawki i zdradliwe rzeki górskie. Ponadto zmorę stanowią niezliczone choroby tropikalne. W takie wyprawy jak ta zabieram często lekarza. W Polsce cenię dzisiaj wśród specjalistów młodą, energiczną, ze sporym doświadczeniem Agnieszkę Wroczyńską z Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni.

Odkryta przez Magellana w 1521 roku wyspa przywodzi też na myśl fascynujące historie piratów malajskich i złą sławę jej rdzennych mieszkańców Dajaków, owianych mgłą tajemniczości łowców głów. Ponad sto lat temu żeglował tu Joseph Conrad i stąd pochodzą niektórzy jego literaccy bohaterzy. Tędy wędrował Tomek Alfreda Szklarskiego. Stąd też czerpał natchnienie urzeczony zagadkowym czarem Wschodu inny pisarz, Somerset Maugham, a gość radży Brokke'a w Sawaraku, młody przyrodnik Alfred Russel Wallach, zgłębiał tu mechanizm doboru naturalnego.

Książki podróżnicze rozbudziły we mnie ciekawość świata. Dzięki nim jako młody chłopiec mogłem poczuć się mężczyzną, a jako dorosły, wrócić do lat kiedy byłem wyrostkiem. Dwadzieścia lat temu zaliczyłem "podróż życia": przez Borneo wzdłuż równika. Wystawiony na ogromny trud, musiałem wykazać się żelazną kondycją, zdolnością adaptacji, ale głównie niezachwianą determinacją. Zarzekałem się wtedy, że za żadne skarby świata nie powtórzę takiej imprezy. Jednak w ostatnich czasach uparcie prześladowała mnie jedna i ta sama myśl: muszę tam wrócić. Głód przygody pośród tubylczych plemion na wyspie, która od młodzieńczych lat była dla mnie gwiazdą przewodnią, nie pozwalał mi usiedzieć spokojnie w domu.

Jest 2006 rok. Wspierany przez rząd indonezyjski, wyruszyłem z grupą menadżerów międzynarodowej korporacji, aby ponownie, po dwudziestu latach, przebyć na przełaj Borneo, tubylczymi pirogami i pieszo. Współpracuje ze mną bardzo doświadczony Nova Tejakusuma z agencji "Cross Indonesia". Chcemy dotrzeć do wyizolowanego w głębi wyspy plemienia Dajaków, mającego mgliste pojęcie o tym, że żyją w jakiejś tam Indonezji.

Jest to wyprawa z cyklu "Przekraczanie barier osobowości". To istny "challenging", próba sił czy jak kto woli – wyzwanie do ekstremalnego pojedynku. Krańcowe obciążenia w warunkach ciągłego zagrożenia i niepewności, w których zostaje przekroczona optymalna dawka stresu, zarówno we wrogiej człowiekowi dżungli Nowej Gwinei, jak i na najeżonej niebezpieczeństwami pustyni Skeleton Coast, są surowym testem charakteru i możliwości, gdzie nie wystarcza wyrazista osobowość, kompetencje czy autorytet. Wystarczy spędzić kilka dni poza własnym środowiskiem, z dala od udogodnień naszej cywilizacji, gdzie wszystko ogranicza się do esencjonalnego minimum, aby najbardziej pewni siebie profesjonaliści mogli stracić grunt pod nogami.

Pierwsze obozy przetrwania, koktajl adventure, survivalu i adrenaliny, dla fachowców, liderów biznesu, firm konsultingowych czy finansjery, za którymi oglądają się "łowcy głów" (head hunters), organizowałem już wcześniej we Włoszech. Dziś z tych doświadczeń korzystają także Polacy z różnych branży i różnych szczebli.

Dyplom prestiżowej uczelni już nie wystarcza. Globalna konkurencja wymusza na liderach poszukiwanie nowych rozwiązań i narzędzi, a zatem nieustanny rozwój i edukację. Proponowane szkolenie very hard jest doskonałą szkołą charakteru i hartu ducha, rozwija zdolności kierownicze i przebojowość. Ma podnieść profesjonalizm kadr zarządzających, wzbogacić ich osobowość, poczucie własnej wartości i wysokiej samooceny. Ważne jest także doskonalenie współpracy w zespole i funkcjonowania w sytuacjach stresowych. "Realia dzikiej przyrody i niegościnnego klimatu, a zatem wyizolowanie, obciążenia, deprywacja, strach – mówił A.K., szef zarządzania personelem uznanej firmy inwestującej we własnych pracowników poprzez ich dokształcanie, – mają stymulować wiarę w siebie, determinację, elastyczność, odporność na stres czy ducha zespołowego, czyli to, co jest niezbędne, aby znaleźć się o krok przed innymi. Tego nie można wynieść z auli nawet najlepszego uniwersytetu". Certyfikat ukończenia unikatowego stażu stanowić będzie nobilitację oraz element godny umieszczenia na czołowym miejscu w curriculum vitae każdego lidera.

Wyruszyliśmy z Pontianak, leżącego na równiku, rozpoczynając od żeglugi majestatycznym i szerokim Kapuasem, największą rzeką Borneo o długości 1143 kilometrów. Musimy być uważni w jej górnym biegu, gdzie kryje się cała seria zdradzieckich katarakt o egzotycznych nazwach: Pangin, Horirap czy Batu Lintang.

W dżungli komunikację zapewniają jedynie rzeki i poruszanie się jest uzależnione od stanu wód. Niski przyprawia o gęsią skórkę, kiedy stępka łodzi alarmująco zgrzyta o kamieniste dno, grożąc rozpruciem kadłuba. Po przeniesieniu bagażu po oślizgłych od glonów skałach, ostatkiem sił przeciągamy masywną pirogę 50 metrów i ponownie ją załadowujemy. Za kolejnym zakolem, następne płycizny oraz progi i ta sama harówka. I tak wiele, wiele razy w ciągu dnia.

Natomiast ciasne przełomy, zdominowane przez spienioną pośród wirów kipiel huczącego bystrza, stają się jeszcze bardziej niebezpieczne i trudniejsze do pokonania. Nerwy narażone są na ciężką próbę. Najmniejszy błąd sternika czy chwila nieuwagi "dziobowego", który nie zdąży żerdzią odepchnąć się od wyrastających znienacka przeszkód, to początek niechybnej katastrofy. Zatem całą mocą silnika lawiruje on wśród głazów, aby wypatrzyć przesmyk pozwalający sforsować kataraktę. Pokonywanie progów jest jedną z tych sytuacji, których nigdy nie da się kontrolować do końca. Amerykański pisarz Ed Abbey porównywał te chwile do seksu: "Jedna trzecia przyjemności leży w oczekiwaniu. Połowa dreszczu emocji nadchodzi wraz ze zbliżaniem się. Reszta to tylko ekstaza albo ciemność".

W Górach Muller Borneo stawia coraz większe bariery. Jesteśmy w objęciach monolitu zieleni i stęchłego powietrza przesiąkniętego duszną wszędobylską wilgocią, oraz otoczeni ustawicznym półmrokiem klaustrofobicznego lasu. Jego dno to gąszcz lian, epifitów, paproci, pnączy i grzybów. Botanicy wyliczyli, że na Borneo występuje 25 tysięcy roślin, równo cztery razy więcej niż w różnych strefach klimatycznych Europy. Pomimo tego bogactwa tylko jedna czwarta produktów jest jadalna. Rozbitek, który by tutaj wylądował, musiałby dobrze znać to środowisko, aby przeżyć. Bez dokładnych map przez 10 dni maszerujemy po śliskim dywanie ze zwiędłych liści o konsystencji mazi. Aby nie upaść, chwytamy się wszystkiego, co znajduje się w zasięgu ręki, najczęściej za palmę najeżoną kolcami, kalecząc coraz dokładniej ręce. Za każdym razem towarzyszy temu seria siarczystych przekleństw. Widzę, że męczą się i przewracają także boso idący tragarze. Piecze otarte krocze i bolą pełne bąbli i ran stopy. Przesuwam się na czworaka pod zagradzającym przejście zwalonym pniem drzewa. Ciężar na plecach rzuca na kolana, wytężam wolę, aby unosić wysoko omdlewające nogi, żeby nie potknąć się o plątaninę korzeni. Dokuczają chmary owadów żądlących boleśnie nawet przez ubranie oraz pot zalewający strugami czoło i oczy.

Duży wysiłek w gorącym powietrzu przesyconym wilgocią doprowadza do przegrzania organizmu, który nie jest w stanie usunąć ciepła przez parowanie potu, i w tych warunkach skapuje ze skóry jako ciecz. Pocenie zatem nie ochładza, a tylko odwadnia. Wyczerpany, z łomoczącym sercem, na grani udaru cieplnego, nie zdejmując plecaka, padam na wznak do wody. Istny błogostan!

1 2 3

Jacek Pałkiewicz na przełaj przez Borneo 1 Jacek Pałkiewicz na przełaj przez Borneo 2

ZDJĘCIA WYPRAWY

Jacek Pałkiewicz na przełaj przez Borneo 3
Jacek Pałkiewicz na przełaj przez Borneo 4
Jacek Pałkiewicz na przełaj przez Borneo 5

INNE WYPRAWY I PODRÓŻE

Jacek Pałkiewicz i podróż na Wyspy Kurylskie

Podróż na Wyspy Kurylskie (1990)

Więcej o podróży

Jacek Pałkiewicz i samotna przeprawa przez Atlantyk w szalupie ratunkowej

Samotnie przez Atlantyk (1975)

Więcej o wyprawie

Tepui Conan Doylea

Tepui Conan Doylea (1997)

Więcej o wyprawie