Polski English
wyprawy podróże

Międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii

Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa wyprawa ekologiczna kosmonautów na Syberii

WYPRAWY, PODRÓŻE I EKSPEDYCJE JACKA PAŁKIEWICZA
Jacek Pałkiewicz • Oficjalna strona podróżnika

Misja ratowania planety

Wyprawa ekologiczna kosmonautów (Syberia).

Rok wyprawy: 1994

Autor: Jacek Pałkiewicz
Strona
1/2

Generał Władimir Szatałow, długoletni komendant Centrum Szkolenia Kosmonautów, ciągnie swoje wynurzenia bez jakichkolwiek emocji, ale to, co mówi, sprawia, że człowiekowi cierpnie skóra na karku: "Ze stacji orbitalnej Mir Ziemia wydaje się małym, delikatnym klejnotem, ale jeśli przyjrzeć się dokładniej jednemu miejscu, można zobaczyć rzeczy nie zawsze widoczne z jej powierzchni. Na każdym kroku widnieją ślady agonii życia ziemskiego. Niestety, dzisiaj wszyscy znajdujemy się na pokładzie powoli tonącego statku kosmicznego Ziemia i czasu na załatanie dziury jest straszliwie mało."

Do Szatałowa odnosiłem się zawsze z wielkim szacunkiem. To, co teraz mówi na temat ekologii, jest przekonywającą lekcją o stanie zdrowia naszej planety. Do słów trzykrotnego bohatera kosmosu można by dołączyć wypowiedź Lestera R. Browna, prezesa Worldwatch Institute, najbardziej autorytatywnej, niezależnej organizacji zajmującej się kontrolą światowej ekologii, który napisał: "Żyjemy w epoce dramatycznej kolizji pomiędzy potrzebami społeczeństwa a światem przyrody. Agresja człowieka niebezpiecznie naruszyła równowagę natury. Zanieczyszczenie wód, powietrza i gleby dawno już przekroczyło wszelkie dopuszczalne normy, umiera życie w morzach, giną lasy, całkowicie wymknął się spod kontroli przyrost demograficzny, ulegają zagładzie całe gatunki flory i fauny, rośnie nieustannie zapotrzebowanie na energię. Niestety, cały świat świadomie ignoruje szaleńczą agresję cywilizacji przemysłowej, zdając sobie doskonale sprawę z jej szkodliwych skutków".

Trzeba przyznać, że batalia o zachowanie równowagi w przyrodzie jest na dobrą sprawę batalią przeciwko nam samym, a rzecz idzie o nasze przeżycie. Wszyscy zainteresowani tym problemem są zgodni, że jeśli nie uznamy ograniczonych możliwości Ziemi i nie zmienimy radykalnie naszej cynicznej i aroganckiej postawy względem niej, następne pokolenia zastaną Ziemię spustoszoną.

W trakcie długiej debaty w Centrum Szkolenia Kosmonautów narodził się pomysł mający na celu zwrócenie uwagi świata na te drażliwe problemy. Któż lepiej niż kosmonauta, symbol nowej ery, mógłby poświadczyć o chorobliwym stanie zdrowia naszej planety.

Postanowiliśmy zorganizować ekspedycję do absolutnie dzikiego zakątka Syberii, dziewiczej oazy przyrody nietkniętej jeszcze przez człowieka. Tym samym zamierzaliśmy pokazać, że istnieją jeszcze enklawy, które uchowały się przed wpływami naszej cywilizacji i właśnie dlatego trzeba je chronić za wszelką cenę.

Rosjanin Gienadij Monakow i Ukrainiec Anatolij Arcebarskij stali się trzonem rodzącego się zespołu. Niemiec Sigmund Jahn nie zamierzał skorzystać z oferowanego mu tygodnia na zastanowienie się, czy zechce wziąć udział w wyprawie. "Jestem zaszczycony, że wybór padł właśnie na mnie. Kiedy wyjeżdżamy?" - odparł bez namysłu. W ciągu następnych tygodni nasza grupa powiększyła się o Austriaka Clemensa Lothallera i Czecha Vladimira Remka. W ostatniej chwili zrezygnował z udziału generał Mirosław Hermaszewski.

Impreza spotkała się z poparciem różnych znanych osobistości. Borys Jelcyn przekazał nam ciepły list, Pietirim, metropolita kurii moskiewskiej, udzielił swego błogosławieństwa, a prezydent Włoch Oscar Luigi Scalfaro przysłał telegram z życzeniami powodzenia.

Miejsce wyprawy uzgodniliśmy z moimi krasnojarskimi przyjaciółmi, którzy po długich lotach zwiadowczych zasugerowali Ewenkijski Okręg Autonomiczny w zachodniej Syberii, o powierzchni dwa razy większej od obszaru Polski. Siergiej Zyrianow, miejscowy milioner, zaofiarował swój udział w kosztach.

Teraz na pokładzie Mi-8 opuszczamy osiedle Tura pełniące funkcję ośrodka administracyjnego okręgu. Początkowo lecimy wzdłuż rzeki Dolna Tunguzka, nad bezkresną tajgą, która ma w sobie coś z biblijnych proporcji. Lasy modrzewi, imponujące rzeki o głębokich, skalistych kanionach, wodospady. Lądujemy na brzegu krystalicznego jeziora Wiwi, otoczonego zielonymi wzgórzami, gdzie daleko od cywilizacji wzniesiono niedawno cokół oznaczający geograficzny środek Rosji ze współrzędnymi 94°15' długości wschodniej i 66°25' szerokości północnej.

Czujemy już przedsmak wielkiej przygody, niedaleko przemyka rudy lis, odurza zapach bujnej roślinności, na lazurowym niebie szybuje orzeł podtrzymywany przez prądy w kominie powietrznym. Wszystko to ma w sobie coś z aktu stworzenia, który jednocześnie zachwyca i przytłacza, gdzie człowiek czuje się mały i zagubiony, ale też ma poczucie nieograniczonej wolności i szczęścia.

Sigmund nie ukrywa swoich emocji: "Zawsze marzyłem, aby kiedykolwiek zanurzyć się w tej bajecznej krainie i dzisiaj chyba nie zasnę ze wzruszenia". A Clemens dodaje: "Nigdy nie sądziłem, że będę mógł przeżyć prawdziwie silne wrażenia rodem z pionierskiego świata Jacka Londona".

Drugie i ostatnie lądowanie nad rzeką Tajmura. Po rozładowaniu bagaży śmigłowiec odlatuje, zostawiając nas pośród głębokiej ciszy. Od tego momentu przez dwa tygodnie będziemy musieli liczyć wyłącznie na własne siły i umiejętności.

Od rana przystępujemy do budowy tratew. Wybieramy chory, suchy modrzew i po ścięciu zanosimy go nad wodę. Unosi się doskonale na powierzchni, zatem będzie to odpowiedni budulec dla naszych środków lokomocji. Siedem pni powinno wystarczyć na solidną konstrukcję, wyrąbujemy w nich szerokie wręby, w które wsuwamy poprzeczne drągi. Wodowanie odbywa się bez problemów, być może pomogła butelka stolicznej, rozbita ku rozpaczy niektórych przyjaciół.

Tajmura jest dziką, dość płytką rzeką, na której coraz to pojawiają się niebezpieczne bystrza. Od pierwszej chwili pomiędzy dwiema załogami pojawia się cicha rywalizacja. My mamy lekką przewagę, bo Siergiej ma już spore doświadczenie w tego rodzaju żegludze. Dwa długie wiosła, zamocowane na dziobie i na rufie, z łatwością pozwalają nadać kierunek jazdy, ale także i przemieszczać tratwę w bok, aby omijać niebezpieczne przejścia. Nie zawsze się to udaje i czasem osiada na kamieniach. Wchodzimy wtedy do wody i powoli, centymetr po centymetrze, spychamy ją na większą głębię.

Zmęczeni zatrzymujemy się na nocne obozowisko. Gienadijowi wystarcza niecałe pół godziny, aby napełnić dwa wiadra okazałymi lipieniami, z których dyżurny kucharz zrobi smaczną zupę i pyszne drugie danie.

Przy strzelistych płomieniach ogniska rozmowy schodzą na temat ryzyka i niebezpieczeństw związanych z zawodem kosmonauty. Mimo licznych kontroli, zdwojonej asekuracji wielu urządzeń pokładowych nigdy nie można wykluczyć ryzyka. Jednakże długie szkolenie nie tylko wzmacnia odporność psychiczną kandydata do lotu i przygotowuje go do pokonania różnych trudności, ale daje też silną wiarę w niezawodność techniki.

1 2

Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 1 Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 2 Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 3

ZDJĘCIA WYPRAWY

Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 4
Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 7
Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 10
Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 13
Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 5
Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 8
Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 11
Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 14
Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 6
Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 9
Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 12
Jacek Pałkiewicz i międzynarodowa misja ekologiczna kosmonautów na Syberii 15

INNE WYPRAWY I PODRÓŻE

Jacek Pałkiewicz i wyprawa na pustynię Kara Kum

Pustynia Kara Kum (1989)

Więcej o wyprawie

Jacek Pałkiewicz i plemię Yanomami

Plemię Yanomami 1994

Więcej o wyprawie

Jacek Pałkiewicz i podniebne domostwa Korowajów

Podniebne domostwa Korowajów (1988)

Więcej o wyprawie