Polski English
wyprawy podróże

Kurdystan, enklawa Iraku

Jacek Pałkiewicz w Kurdystanie

WYPRAWY, PODRÓŻE I EKSPEDYCJE JACKA PAŁKIEWICZA
Jacek Pałkiewicz • Oficjalna strona podróżnika

Kurdystan, enklawa Iraku

Podróż do Kurdystanu

Rok podróży: 2004

Autor: Jacek Pałkiewicz
Strona
1/2

Mosul, upalne południe i gorący wiatr zapowiadający burzę piaskową. Kwitnący handel uliczny, korki samochodowe, dziewczęta ubrane po europejsku, internetowe kafejki, wszystko to sprawia, że prawie milionowe miasto nad rzeką Tygrys, przedstawia obraz normalności.

Refleksja ta trwa jednak krótko, bo oto ciszę zakłóciły silniki bojowych blackhawków ubezpieczających konwój hummerów. W śmigłowcach zataczających kręgi na wysokości 150 metrów dostrzec można twarze strzelców przy ciężkich karabinach maszynowych.

Pięć minut później natykam się na oblany potem ośmioosobowy patrol żołnierzy ze 101 Dywizji Powietrznodesantowej, uzbrojonych w odbezpieczone M16 z granatnikami, poruszający się na całą szerokość dwupasmowej arterii w szyku diamentu, czyli prowadzący, ubezpieczający z boków i zamykający. Co jakiś czas gdzieś rozlegają się jakieś strzały.

Właściciel dobrze prosperującego Borg Bagdad Hotelu, w którym zatrzymałem się po trudach długiej podróży, udziela praktycznej rady: "Dla swojego bezpieczeństwa powinieneś wydrukować koszulki z arabskim napisem «Press», najlepiej: «German» czy «French Press», ale nie «Poland», bo żołnierze koalicji nie są postrzegani jako wyzwoliciele".

Do Mosulu dotarłem po długich tarapatach. Urzędnik MSZ w Warszawie zapewnił, że wjazd do Iraku z Syrii jest całkowicie otwarty. Zatem nie tracąc czasu, prosto z lotniska w Damaszku wyruszyłem autem do odległego o 850 kilometrów przejścia granicznego w Al Ya’Rubiyeh. Po godzinnej wymianie kurtuazyjnych zwrotów i wypiciu dwóch kaw, kapitan imigracyjny skierował mnie do swojego przełożonego w... Damaszku. Był miły, ale i kategoryczny. "Tylko tam może pan uzyskać zgodę na wyjazd z naszego kraju do Iraku".

Postanowiłem spróbować szczęścia w Al Bukamal, czyli w połowie drogi do stolicy. I tu także oficer dyżurny, nie przerywając wertowania stosu paszportów, ugościł mnie kawą i zimną oranżadą. Podczas towarzyskiej rozmowy, trochę ostentacyjnie anulował, z pomocą dziurkacza, co trzeci, czy czwarty paszport iracki.

"O, widzi pan. Ten paszport jest dobry, ale pieczątka upoważniająca do opuszczenia kraju jest sfałszowana. Albo ten, na przykład, pochodzi z nielegalnej produkcji". W trakcie wprowadzania mnie w arkany podrobionych dokumentów, nieoczekiwanie oświadcza, że nie może mnie wypuścić. Niezbędna jest zgoda jego zwierzchnika w Damaszku.

Nie powiem, ambasada polska zajęła się mną pieczołowicie, dziwiąc się jednak, że nie przybyłem do niej od razu. W nocie wysłanej jeszcze w czerwcu do MSZ informowała, że na wjazd do Iraku potrzebna jest zgoda syryjskich władz granicznych, chociaż można ją także uzyskać bezpośrednio na granicy. W drodze do Warszawy informacja ta stała się dezinformacją i w efekcie nierzetelności jakiegoś gryzipiórka straciłem trzy pełne doby w moim życiu i trochę zdrowia na pokonanie dodatkowych 1700 kilometrów. Polska placówka wystąpiła z pismem do syryjskiego MSZ, a to z kolei skierowało moją sprawę do centralnego biura imigracyjnego, gdzie, tylko dzięki zaangażowaniu mojego przyjaciela biznesmena, zebrałem około tuzina podpisów niezbędnych do uzyskania niedużej pieczątki pozwalającej na kontynuowanie podróży.

Pozostawiam za sobą Mosul, bo chciałbym poznać inny Irak, rzadko odwiedzany przez dziennikarzy, mianowicie Kurdystan, odwiecznie walczący o swoją tożsamość. Jego mieszkańcy stanowią największy na świecie, bo liczący ok. 25 milionów ludzi naród, nie posiadający własnego państwa. W 1926 roku Liga Narodów podzieliła te ziemie między Turcję, Irak, Syrię i Iran, ale wieloletnie próby utworzenia republiki czy uzyskania niepodległości spełzły na niczym. Narastały różne konflikty i bratobójcze walki, po których Iracki Kurdystan został dewastowany i represjonowany.

W 1991 roku Amerykanie zrezygnowali ze zdobycia Bagdadu. Wtedy wywierały na nich presję Arabia Saudyjska, która nie chciała ewentualnej demokracji w Iraku zdominowanym przez Szyitów, i Turcja, która obawiała się, że w demokratycznym kraju Kurdowie mogliby uzyskać autonomię, stając się przykładem dla 15 milionów rebeliantów kurdyjskich gotowych do separatystycznej rewolty. W rok później, po raz pierwszy w historii, stworzono kurdyjski rząd. Jednak zawzięta rywalizacja i walka o przywództwo pomiędzy Patriotyczna Unią Kurdystanu (PUK) Dżalala Talabaniego i Kurdyjską Partią Demokratyczną (PDK) Maruda Barzaniego, spowodowała brutalną interwencję reżymu Saddama Husejna. Amerykanie zdołali jednak powstrzymać akcje zbrojne przeciw ludowi kurdyjskiemu.

Doktor Ali Mekail, absolwent Uniwersytetu Śląskiego i jego wieloletni wykładowca, dzisiaj dziekan wydziału weterynaryjnego na Uniwersytecie w Dohuk, z optymizmem patrzy na przyszłość Kurdystanu: "Zgodnie z tradycją mojej rodziny ja także chwyciłem za broń i wiele lat spędziłem w szeregach partyzanckich, walcząc przeciwko przymusowej arabizacji naszych wiosek. Do dziś, podobnie jak każdy dorosły Kurd, mam w domu kałasznikowa. Na szczęście dzięki niekontrolowanemu wybuchowi wolności wszystko to należy już do odległej przeszłości. Dziś czujemy się bezpieczniejsi, mamy godniejsze warunki życia i wiarę w lepsze jutro".

Ali pragnie pokazać mi okolicę. Jedziemy po górzystym terenie pociętym głębokimi dolinami. W charakterystycznych dla Kurdystanu wioskach zbudowanych z błotnych cegieł, mieszkają ludzie dumni, słynni z wytrwałości i męstwa. "Widzisz, Jacek - Ali pokazuje mi wzgórze po drugiej stronie rzeki - tam była kiedyś moja rodzinna wioska. Reżym Saddama zrównał ją z ziemią, podobnie jak kilka tysięcy innych osad. Niewielu pozostało wśród żywych, a okrucieństwa dyktatora są trudne do opisania".

Po godzinie dojeżdżamy do najwyższego szczytu górskiego pasma Ghora, na którym niczym twierdza średniowieczna widnieją ruiny jednej z dziesiątków megarezydencji Saddama, z której rozciąga się zapierający dech w piersiach widok. Jest weekend, wiele rodzin przyjechało tutaj na piknik, dużo jest osób młodych i nie brak też turystów arabskich.

Hamid El Rawi przyjechał tu z Bagdadu na kilka dni z żoną i szóstką dzieci. "Chcemy na łonie nieskazitelnej natury odpocząć od twardej rzeczywistości. Na ulicach stolicy panuje terror, strategia okupacyjna zawodzi i wydaje się, że jest ona drogą wiodącą donikąd. Mimo wszystko niepewność wyniesiona z akcji zbrojnej sił sprzymierzonych jest niczym w porównaniu z ludobójczą tyranią przeszłego czasu", mówi idealną angielszczyzną bagdadzki turysta.

1 2

Kurdystan, enklawa Iraku 1 Kurdystan, enklawa Iraku 2

ZDJĘCIA PODRÓŻY

Kurdystan, enklawa Iraku 3
Kurdystan, enklawa Iraku 4
Kurdystan, enklawa Iraku 5

INNE WYPRAWY I PODRÓŻE

Jacek Pałkiewicz i wyprawa w poprzek Borneo

W poprzek Borneo (1986)

Więcej o wyprawie

Szkolenie kosmonautów za Kręgiem Polarnym

Szkolenie kosmonautów Krąg Polarny (1991)

Więcej o wyprawie

Jacek Pałkiewicz w zatoce Ha Long

Zatoka Ha Long (1995)

Więcej o podróży