Polski English
wyprawy podróże

Archipelag Wysp Towarzystwa

Jacek Pałkiewicz w Polinezji

WYPRAWY, PODRÓŻE I EKSPEDYCJE JACKA PAŁKIEWICZA
Jacek Pałkiewicz • Oficjalna strona podróżnika

Archipelag Wysp Towarzystwa - Raj na ziemi

Polinezja.

Rok podróży: 2003

Autor: Jacek Pałkiewicz
Strona
1/2

Kiedy kapitan Cook, pierwszy Europejczyk, który wpłynął do jednej z zatok Tahiti, powrócił do tego samego miejsca w 1769 roku, czyli tylko dwa lata po swojej wizycie, napisał, że wyspa "zmieniła się radykalnie". Od tamtej pory podobne refleksje przewijają się niemalże u wszystkich podróżników powracających na tę wyspę. Głośni pisarze, dziennikarze, popularni kompozytorzy, znani reżyserzy czy bogaci turyści, nikt z nich nie uchronił się przed tym, aby nie podkreślić, że wyspy nie są te same.

Pisząc, że Tahiti zmieniło się, James Cook miał na myśli przybycie misjonarzy, którzy odrzucili bóstwa i wierzenia krajowców oraz przykryli wdzięki nagich do tej pory dziewcząt. Nie zastał już wolnej miłości. Ojcowie kalwiniści wyplenili pradawne tradycje, głosząc etykę seksualną, anormalną dla Polinezyjczyków, która burzyła odwieczne tabu, odbierając nawet to, co było dla nich treścią życia: taniec. A szło o zmysłowy tamur, przeklęty za "diabelskość".

Po Jamesie Cooku nie ukrywał słów krytyki także Paul Gauguin, który w listach do przyjaciół i w rękopisie Noa-noa żalił się na innowacje, które "podcinają korzenie szlachetnej kultury". Słynny malarz uważał, że wyspy i ich mieszkańcy zmienili się na gorsze.

Czy nie był to wyrok zbyt pobieżny? Staram się chłodno przyjrzeć realiom tych wysp. Czy rzeczywiście zmieniły się. Na lepsze czy na gorsze? Czy tylko na tyle, na ile dzień po dniu zmienia się cały świat?

Papeete, kopia prowincjonalnego miasteczka francuskiego, główne centrum Francuskiej Polinezji, ze swoim zatłoczonym reprezentacyjnym bulwarem, shopping-centrem, fast-foodami, głośnym trąbieniem trucków, wehikułów czasu, betonowymi gmachami, portowym brudem, z każdym dniem rzeczywiście staje się bardziej odmienne od idealnego modelu. Zastanawiam się jednak, czy jest sens rozczulać się nad tym, bo w ciągu wielu lat moich wędrówek po najróżniejszych zakątkach globu, byłem świadkiem zmian na dużo gorsze.

Negatywne wrażenie zmienia się wraz z oddalaniem się od miasta w kierunku zdecydowanie pięknego interioru wyspy. Pojawiają się malowniczo usytuowane gaje palmowe, górskie potoki, połyskliwe wodospady, a z przeciwnej strony - przejrzysta laguna.

Wydaje się, że nawet słynne z obrazów Gauguina vahine, kobiety tahitańskie o złotobrunatnej karnacji, są tutaj bardziej interesujące. Noszą się dumnie, zachowując lekki chód. Są miłe, ale czy naprawdę urodziwe, jak głosi mit? Uderza w nich przede wszystkim kolorystyczna atrakcyjność. Owinięte pareo, kokieteryjnie przewiązanym w biodrach, z puszystymi, kruczoczarnymi pełnymi blasku włosami rozpuszczonymi na ramionach, ozdobionymi śnieżnobiałym kwiatem tiare, podobnym do jaśminu, bądź ognistym hibiskusem, rzeczywiście przyciągają uwagę niepowtarzalną urodą. A jak wygląda sprawa swobody seksualnej? Marcel, paryżanin zadomowiony tu od lat, uważa, że kobiety zamężne nie gardzą awanturami miłosnymi. Do seksu podchodzą z dużą swobodą i naturalnością, pozbawioną fałszywej skromności.

Jeśli ktoś spojrzy mniej sentymentalnie, to przekona się, że Polinezja zachowała swoje oblicze, pomimo oddania do użytku lotnisk gotowych przyjmować codziennie na Tahiti, Bora Bora czy Moorea setki pasażerów łaknących przeżycia niepowtarzalnych wakacji.

Tahiti, podobnie jak i cała Francuska Polinezja uchowało się od "skażenia" języka francuskiego. Problem taki dotyczy wysp Samoa, Hawaii czy Fidżi, gdzie od lat mówi się wyłącznie po angielsku. Godny pochwały jest spontaniczny stosunek Polinezyjczyków i ich metyskich dzieci do otaczającej przyrody. Nie tylko sami dbają o ekologię, zmuszają też białych imigrantów, aby dostosowali się do niepisanych, ale bardzo precyzyjnych norm. Jako ciężki grzech traktuje się na przykład każde zanieczyszczenie laguny czy ścięcie palmy kokosowej bez zatroszczenia się o posadzenie trzech na jej miejsce.

Trudno mi powstrzymać się od opisania pierwszego spotkania z archipelagiem Tuamotu. Przez okno samolotu widać było lagunę i rafę, to jest na wpół zatopioną barierę koralową oddzielającą niczym blizna szafir oceanu. Jak sięgnąć okiem kreśliła, wymazywała i ponownie szkicowała linię przyboju. Tę koralową granicę między oceaniczną falą i spokojem laguny Anglicy w XVII wieku nazwali reefem.

Poznałem wtedy z bliska ten laurowy wieniec okalający e wyspy, żeglując na pokładzie wysłużonego szkunera. Była noc i niskie oraz wąskie pasemko było z morza zupełnie niewidoczne. Tylko w ciszy, wsłuchując się w oddech oceanu, można było odróżnić odległy, odwieczny pomruk, który w niecałą godzinę przemienił się w ponury, rytmiczny łoskot. Nawet światło księżyca nie pomogło niczego dostrzec. Dopiero o świcie zdałem sobie sprawę z niebezpieczeństwa, na jakie byliśmy narażeni. Ten reef jest dziś tak samo egzotyczny i niebezpieczny jak i w odległych czasach.

Oczywiście widoczne są pewne zmiany. Tubylcy rzadko używają piróg z żaglem, który zastąpili bardziej praktycznym motorem. Nikt też nie łowi ryb za pomocą harpuna, używa się sieci i wędek. Coraz mniej Polinezyjczyków zajmuje się też zbiorem kokosów, których miąższ dostarcza cennej kopry, zapewniającej zawsze oprócz bogactw oceanu podstawy egzystencji miejscowej ludności. Dziś kokosy po prostu gniją. Nic więc dziwnego, że pomimo płodności gleby, większa część produktów żywnościowych jest droższa od importowanych z Nowej Zelandii czy z Francji.

Mieszkańcy Oceanii nie lubią się śpieszyć i troszczyć o jutro. Tak jak dawniej żyją dniem dzisiejszym, opieszale, beztrosko i z dużą pogodą ducha. "Ten dostanie się do krainy raju, kto umiał radować się życiem" - mówi stare porzekadło. "Lepiej być leniwym niż martwym" - głosi inne, a Ugo Mazzavillani, właściciel prestiżowego podwodnego centrum "The Six Passengers" na Rangiroa, uzupełnia "Pot polinezyjski jest uważany za najdroższy na świecie". Wyspiarze więc nie przepracowują się. Utrzymują się z wynajmu przyjezdnym chat, organizują im wycieczki po atolu i tradycyjne grille, nie zabiegając jednak zbyt usilnie o klienta.

Niewiele miejsc na naszej planecie jest w stanie zauroczyć tak bardzo swoim nieuchwytnym czarem i szczególną atmosferą egzotyki, jak zatoka Cooka na atolu Moorea otoczona imponującą dzikością spiętrzonego pasma gór wulkanicznych, których ostre szczyty sięgają błękitnego nieba na wysokość powyżej kilometra. Odkryłem je latem ubiegłego roku, chociaż już niejednokrotnie bywałem na wyspach Oceanii. To kapitanowie Cook, Wallis i Bougainville byli pierwszymi Europejczykami, którzy w II połowie XVIII wieku odkryli te widoki i przyczynili się do narodzin mitu ziemskiego raju i wiecznej szczęśliwości. Propagowane później przez niezliczoną armię znanych reżyserów, kompozytorów czy malarzy, fascynują po dzień dzisiejszy. Do ich grona dołączył niedawno także Jan Jakub Kolski, który właśnie tu zrealizował serię filmów dokumentalnych.

1 2

Zatoka Ha Long 1 Zatoka Ha Long 2

ZDJĘCIA PODRÓŻY

Zatoka Ha Long 3
Zatoka Ha Long 4
Zatoka Ha Long 5

INNE WYPRAWY I PODRÓŻE

Jacek Pałkiewicz i podróż do Dubaju

Moje dubajskie podróże (2015)

Więcej o podróży

Jacek Pałkiewicz na pustyni Atacama

Pustynia Atacama (1992)

Więcej o wyprawie

Jacek Pałkiewicz i staż survivalovy w Manaus

Staż survivalovy w Manaus (2005)

Więcej o wyprawie