Pałkiewicz

Jacek Pałkiewicz

PolskiEnglish

Start » Sylwetka - część 4

Sylwetka Jacka Pałkiewicza IV

Człowiek i osoba

Część 4/5

Innym razem Jacek otrzymał propozycję zorganizowania "urlopu z adrenaliną i przeżycia czegoś nowego i ekscytującego" dla grupki menadżerów znanej firmy eksportowej, ludzi aktywnych, zestresowanych i poddanych w czasie pracy silnej presji. Aby nie zwolnić tempa, do którego są przyzwyczajeni, i nie stracić motywacji szukają oni mocnych wrażeń, a jednocześnie potrzebują odpoczynku aktywnego. Powiedziano mu: "Koszty nie odgrywają roli. Oczywiście polecą I klasą i przed wyruszeniem w dzikie rejony zamieszkają w Hotelu Ritz, gdzie odpoczną po trudach wyprawy".

Przyjął to zamówienie bez większego entuzjazmu. Przez pierwsze dni badali się wzajemnie: oni wciąż mieli cień wątpliwości, czy aby wytrzymają trudy, on bał się, czy zdoła utrzymać w ryzach całe to towarzystwo. Okazało się, że nikt nie zawiódł. Instruktor elitarnych jednostek specjalnych poradził sobie także z bardzo wymagającą kategorią ludzi. Zdradził potem, że wziął ze sobą niedużą butelkę martella, którą wyciągnął któregoś wieczoru, aby rozładować chwile napięcia i stresu. "Jacek jest stanowczy i wymagający, ale jego wielka charyzma ułatwia ułożenie poprawnych stosunków w grupie" - skomentował jeden z uczestników wyjazdu.

Dom Pałkiewiczów na przedmieściach eleganckiego Bassano del Grappa to nie tylko oaza odpoczynku, ale i galeria sztuki aborygeńskiej i plemion amazońskich. W jadalni cieszy oczy wspaniała kolekcja prac malarskich Lindy i nie wiadomo, które z nich są bardziej interesujące - martwe natury malowane olejno czy rysowane węglem pejzaże.

Włoski "Corriere della Sera" napisał, że Pałkiewicz to facet apolityczny, nie związany z żadnym ugrupowaniem, chyba dlatego więc może o każdej porze dnia i nocy zadzwonić do trzech ostatnich prezydentów Polski, do dwóch przedostatnich gospodarzy Kremla, oraz do kilku innych europejskich przywódców.

Jego znajomości i przyjaźnie budzą u niektórych ludzi kontrowersje. Nie próbuje nawet tłumaczyć, że nigdy nie był związany z żadnym ugrupowaniem politycznym, stąd ta komfortowa sytuacja pozwalająca na nieprzestrzeganie historycznego polskiego podziału. Byłoby absurdem kwestionowanie jego uczciwości z powodu towarzysko-przyjacielskich kontaktów z ludźmi dawnej PZPR, Solidarności i hierarchii kościelnej, a które mogłyby tylko posłużyć za godny pochwały przykład kompromisu na rzecz transformacji demokratycznej.

Pałkiewicz w rozbitym samolocie Pałkiewicz na Syberii

Pałkiewiczowie prowadzą bardzo towarzyskie życie. W pamiątkowej galerii gości widnieją zdjęcia wielu znanych osobistości: słynna eksploratorka angielska Freya Stark, nazywana "Lawrence z Arabii w spódnicy", sąsiaduje z Eduardem Szewarnadze, wizerunek arcybiskupa Bronisława Dąbrowskiego, wieloletniego sekretarza Episkopatu Polski, wisi obok pisarza Carlo Cassoliego i generała Wojciecha Jaruzelskiego. Jest tu podobizna Ursuli Andress, która w 2001 roku otrzymała Złoty Glob dla najseksowniejszej spośród wszystkich dziewczyn Jamesa Bonda, i dalej można rozpoznać ambasadora Jurija Kaszlewa, Zbigniewa Bońka, Jerzego Kukuczkę, Adriana Celentano, kosmonautów Dżanibiekowa i Szatałowa, Claudię Cardinale i wiele innych twarzy.

Wakacje Jacka mają charakter typowo mieszczański. Od lat jeździ z Lindą w te same miejsca: Hiszpania, Istambuł, Warszawa, Buenos Aires, Indochiny. "Hiszpania działa na mnie i mojego męża niczym magnes - mówi Linda. - Jest to malowniczy świat tradycji, licznych religijnych świąt, cygańskiego folkloru Andaluzji, flamenco i corridy. Jako malarkę inspiruje mnie fiesta taurina, choreograficzne widowisko, koncert silnych przeżyć".

Argentyna przyciąga zawsze niespokojnego podróżnika. Jestem przekonana, że to chyba tango zadziałało jak narkotyk. "Kiedyś mówiono - pisał Jacek - że ten nasycony namiętnością i ekspresją taniec jest rozwiązły i wyuzdany, bo zrodził się w burdelach i portowych spelunkach. Nie wnikam w jego historię, wystarczy, że jestem zauroczony czarodziejskim rytmem bando neonu, zmysłowymi ruchami tancerzy, nostalgią i sentymentalizmem, nicią przewodnią tanga, tym wszystkim, co oddaje panoramę życia Argentyny."

Do Istambułu jeżdżą na kilka dni i zawsze zatrzymują się w Hotelu Mercure, w pokoju 1711 na siedemnastym piętrze. "Stamtąd - mówi Linda - najlepiej można zachwycać się widokiem miasta, zachodem słońca nad Złotym Rogiem, delikatnymi kształtami minaretów czy olśniewającym meczetem Solimana". Romantyczny urok Dalekiego Wschodu jest dla nich największym wyzwaniem. "Z upływem lat niektóre miejsca nazywano inaczej niż kiedyś - mówi Jacek. - I tak: dawniejszy Sajgon dzisiaj nazywa się Ho Chi Minh, Cejlon to Sri Lanka, Siam - Tajlandia, Birma - Myanmar, ale w mojej pamięci na zawsze pozostaną dawne nazwy, pełne magii i tajemniczości."


ARTYKUŁY

Przeczytaj niektóre artukyłu napisane przez nie niego i o nim.

Jacek Pałkiewicz jako reporter pisze dla wielu znanych wydawnictw prasowych.

Zobacz artykuły
artykuly
facebook google+ pinterest twitter youtube

©2017 Jacek Pałkiewicz