Pałkiewicz

Jacek Pałkiewicz

PolskiEnglish

Start » Ekspedycje » Wyspy kurylskie - część 1

Wyspy kurylskie - Kuryle

Jacek Pałkiewicz na wyspach kurylskich

Rok wyprawy: 1990

Część 1/2

euroazja

Wyspy Kurylskie, ostatni skrawek rosyjskiej dzierżawy odległy od Moskwy 12 tysięcy kilometrów, prawdopodobnie przyczynią się wkrótce do poprawy klimatu w stosunkach japońsko-rosyjskich.

Po 60 latach napięć mówi się o szansach na uregulowanie konfliktu terrytorialnego, a spor idzie o cztery wyspy z Poludniowych Kuryli: Kunaszyr, Etorofu, Szykotan i Habomai, zwane przez Japończyków Hopporyodo, czyli Terytoria Północne.

Perspektywa obustronnych korzyści na dłuższą metę wnosi dużo optymizmu do planu ostatecznego zamknięcie nierozwiązywalnego od lat problemu traktatu pokojowego kończącego formalnie stan wojny między obu państwami. Rosjanie niechętnie ustosunkowujący się do różnych inicjatyw rozwiązania konfliktu w tak emocjonalnej kwestii jak odstępowanie terytorium, rozważają dziś możliwość pójścia na kompromis...

Taklamakan zdjęcia

Decydujacą role zagrala tu strategia "wielkie inwestycje za terytoria". Kraj Wschodzacego Slonca bylby gotowy kupowac w Rosji 1 milion barylek ropy dziennie, a przede wszystkim uczestniczyc we wspolnym kolosalnym projekcie wartosci 5 miliardow dolarow: budowy rurociagu naftowego dlugosci 3.800 km, z Angarska do Nachodki nad Pacyfikiem. Stamtad mozna ja transportowac do wielu krajow azjatyckich i na zachodnie wybrzeze Stanow Zjednoczonych.

Pałkiewicz wyspy kurylskie 1
Pałkiewicz wyspy kurylskie 2

"Propozycja Tokio jest zbyt intratna by ja zbagatelizowac", mowia w "Transneft", kompanii kontrolowanej przez panstwo. Wszystko zalezy od tego, na co liczy strona japonska. Wariantow mogloby byc kilka. Po oddaniu czterech wysp Rosjanie mogliby nimi zarzadzac przez jakis czas, tak jak to czynili Brytyjczycy do 1997 r. w Hongkongu. Moze wchodzilaby w rachube strefa gospodarcza zarzadzana przez oba kraje? Te warianty moga miec pewne modyfikacje i jak powiedzial prezydent Putin, winny opierac sie "na calym kompleksie uzgodnien dotychczas podjetych".

W czym tkwi problem długotrwałej zimnej wojny? Odwiedziłem Kuryle, tym bardziej, że od dawna nęciły one moją wyobraźnie, jako że niewielu obcokrajowców postawiło tu nogę.

Wylądowałem w Juzno Kurylsku na wyspie Kunaszir po godzinie lotu z Sachalina. Do osiedla prowadzi wyboista droga gruntowa, nie dająca szas na wygodny przejazd nawet terenowym łazikiem. Pogrążony w letargu trzytysięczny ośrodek administracyjny szokuje realiami rosyjskiej prowincji. Odnosi się wrażenie, że wszystko obraca sie tu w jednym miejscu i tonie w bagnie stagnacji. Pokryte smołową papą drewniane chałupy i wielkie kałuzże wody utrudniające dotarcie do nich. W pobliżu kombinatu rybno-konserwowego unosi sie odurzający zapach ryb. Wokół króluje totalny bałagan: porzucone części maszyn, usypisko zardzewiałych puszek, walające się opony, rozbite szkła, bujne chwasty, stosy odpadów, szkielety rozpoczętych i niedokończonych zabudowań. Na plaży pokrytej czarnym piaskiem pochodzenia wulkanicznego widnieją ślady japońskiej cywilizacji: wyrzucone przez fale torebki plastykowe, skrzynki po piwie, butelki. A pośród nich kilka wraków ciśniętych na brzeg w 1994 r. przez tsunami, które dokonało olbrzymich zniszczeń w regionie. Żadnych inwestycji na szerszą skalę. Ma się wrażenie, że człowiek znalazł się na końcu świata.

W pokoju gościnnym dla przyjezdnych wisi wycięta z ilustrowanego tygodnika mapa Kuryli. Archipelag kilkudziesięciu wysp wulkanicznych ciągnie się od Kamczatki po Japonię łukiem długości 1200 km. Zajmuje on powierzchnię około 16 tys. km2, w tym jedna trzecia, czyli tyle co dwie szwedzkie wyspy Gotland, to sporne terytorium. Zamieszkuje je niespełna 50 tysięcy ludzi, z czego 40 procent stanowią wojskowi.

Penetrację archipelagu rozpoczęli w II poł. XVIII wieku zarówno Japończycy jak i Rosjanie. Z czasem sprawy kolonizacji skomplikowały się do tego stopnia, że dziś obie strony pretendują do Południowych Kuryli. W roku 1855 oba kraje zawarły w Szimoda "Układ o granicy" pozostawiając cztery wyspy po stranie Japonii. Natomiast porozumienie Wielkiej Trójki w Jalcie w lutym 1945 r. przyznało je ZSRR. Na dzień przed przed końcem drugiej wojny światowej armia radziecka zajęła te wyspy, czego do dziś Tokio nie może darować argumentując, że wyspy Szikotan i Habomai wcale nie należą do łancucha kurylskiego, lecz są przedłużeniem wyspy Hokaido, natomiast Kunaszyr i Etorofu zawsze wchodziły w skład imperium japońskiego.

Jakby na potwierdzenie przysłowiowej gościnności rosyjskiej przychodzący w odwiedziny urzędnik gminy Borys Umnow przynosi ze sobą 2 kilogramy pysznego czerwonego kawioru własnej roboty, bochenek razowca, słoik ostro pachnącej jodem kapusty morskiej i nieodłączną na takie okazje flaszkę wódki. "Powiedz w Europie - radzi gość o szczerym spojrzeniu, który wzbudza sympatię -, że ta ziemia jest nasza. Pracowaliśmy tu całe życie i tu urodziły się nasze dzieci, nie zamierzamy jej oddać". "Nie chcemy powtórki casusu Alaska, którą Amerykanie, wykorzystując klęskę Rosji w wojnie krymskiej, kupili w 1867 r. od cara Aleksandra II za symboliczną sumę 7,2 miliona dolarów", powie później jeden z mieszkanców miasteczka.

Jednak połowa ludności opowiada się za oddaniem wysp. Brytyjski tygodnik "Economist" uważa, że takie rozwiązanie popiera dziś 60 procent mieszkańców Kuryli. Przyjechali tu zachęceni perspektywą kariery tego regionu, a zatem licznych przywilejów i lepszych zarobków. Po 1990 r. Kuryle utknęły w bagnie stagnacji. Zdemoralizowani ludzie poczuli się opuszczeni przez Moskwę. Zmuszeni drogo płacić za dotychczasowe złudzenia, żyją w stanie apatii, na grani ubostwa. Chętnie przyjeliby zapomoge finansowa Japończykow, która pozwoliłaby urządzić się na kontynencie. "Nie rozumiem pozycji Moskwy- zauważa nauczycielka języka angielskiego w miejscowej szkole-. Przecież w 1997 r. pozbyliśmy się na rzecz Ukrainy dużo ważniejszego Półwyspu Krymskiego".

W Juzno Kurilsku działa ruch "Ziemliaki" (Ziomkowie), kierowany przez Maichaila Lukianowa i zrzeszający kilkuset członków. Ponieważ rząd rosyjski nie jest w stanie zapewnić normalnego poziomu życia, żądają oni oddania wysp Japończykom, w zamian za zapewnienie im wyboru obywatelstwa. Nie mogą tu jednak narzekać różni spekulanci, przemytnicy, handlarze importujący stare auta, czy rybacy sprzedający nielegalnie swoj połów japońskim hurtownikom.

Równie bezkompromisowe stanowisko co Rosja, reprezentuje takze strona japońska. "Odzyskanie tych wysp to kwestia godności państwa, podkreślenie dumy narodowej", zauważa podeszła wiekiem Japonka przybyła pomodlić się na grobie swojego przodka. W Japonii obserwuje sie coraz większy nacisk społeczenstwa na rząd żądający zwrotu Terytoriów Północnych.

Tak naprawdę, to problem Kuryli ma szerszy aspekt. Wody tego rejonu zaliczane są do jednych z najbogatszych na świecie łowisk łososi. Ponadto wyspy są naturalną barierą zamykającą dostęp do Morza Ochockiego, stąd obecność tu rosyjskich baz rakietowych, lotniczych i łodzi podwodnych, stanowią niebagatelne znaczenie strategiczne dla Moskwy.

Zobacz zdjęcia z wyprawy na wyspy kurylskie.

Kuryle galeria

facebook google+ pinterest twitter youtube

©2017 Jacek Pałkiewicz