Pałkiewicz

Jacek Pałkiewicz

PolskiEnglish

Start » Ekspedycje » Patagonia - część 1

Mityczna Patagonia

Gdzieś na końcu świata - Jacek Pałkiewicz

Rok wyprawy: 2010

Część 1/2

Południowa Ameryka

W dzieciństwie śniły mi się wypatrzone w atlasie zamorskie nazwy: Birma, Wyspy Komandorskie, Kamerun, Indochiny. Ale najbardziej przykuwała moją uwagę Patagonia. Ponad ćwierć wieku temu zmierzyłem się z tym Fin del Mundo, zachwycającą, a jednocześnie niepokojącą metaforą absolutnej mety na końcu świata, "punktu docelowego" dla wielu podróżników. Jeden z najbardziej niegościnnych regionów globu, od stuleci rozwija swój mit, i legendy związane z niepodzielnie królującym okropnym klimatem, nie oswojonymi połaciami, na krańcu których widnieją Andy z ośnieżonymi szczytami. A także z jeziorami, wielkimi jak morze i złowieszczym Przylądkiem Horn, przyciągającym wiele pokoleń żeglarzy swoją ukrytą magią. Melville w Moby Dick użył przymiotnika "patagoński", oznaczało to coś niezwykle egzotycznego, wstrząsającego i niebezpiecznie wabiącego.

Patagonia zdjęcia

Patagonia to również historia, tragiczna epopeja pierwszych odkrywców, łowców wielorybów, hodowców zwierząt, marynarzy, malowniczych awanturników, którzy wylądowali tam, aby rozpocząć nowe życie. Tak jak francuski adwokat Orelie-Antoine de Tounens, który marzył zostać królem i po serii korzystnych zbiegów okoliczności proklamował się monarchą Mapuche, rdzennych mieszkańców południowego Chile. Wybił nawet monetę ze swoim wizerunkiem. Zmarł zapomniany przez swoich poddanych, ale dzisiaj jego potomkowie dochodzą praw do tronu. Legendarną postacią był rabuś Butch Cassidy. Szukając schronienia, w 1901 r. wylądował w Argentynie, osiedlił się nad Rio Blanco w zakupionym ranczu i poświęcił się pracy na roli. Długo nie wytrzymał i po kilku latach powrócił do bandyckiego rzemiosła. Przez pewien czas grasował bezkarnie z dobrze zorganizowaną bandą po całej Patagonii, umiejętnie skrywając się przed zaciskającą się na nim pętlą stróżów prawa z dalekiego Dzikiego Zachodu. Wreszcie ślad po nim zaginął, mówi się, że na stare lata wrócił do swojej ojczyzny. Znane tu jest także nazwisko Szymona Radowickiego, anarchisty polsko-żydowskiego pochodzenia, skazanego w 1909 r. na karę śmierci za wykonanie zamachu na szefa policji Buenos Aires. Odzyskał jednak wolność po 20 latach ciężkiego więzienia w Ushuaia na Ziemi Ognistej.

Pałkiewicz Patagonia 1
Pałkiewicz Patagonia 2

Przedwcześnie zmarły Bruce Chatwin uważał, że termin Patagonia, podobnie jak Mandalay czy Timbuctu zakorzenił się w naszej fantazji jako personifikacja ekstremalnego zasięgu, punktu, którego nie sposób już przekroczyć. "Kto raz przemierzył bezkresną pampę, nieprędko uwolni się spod jej uroku", powiedział chilijski pisarz Francisco Coloane. Pełna emocji podróż na finis terrae w sensie odległości od wszelkich centrów cywilizacyjnych, pozostawiła ślad także w moim sercu. Nostalgia nie do końca wyrazistych, trudnych do ustalenia obrazów, przez wiele lat wciąż dawała znać o sobie.

Nasza planeta staje się coraz mniejsza i jawi się nam w zasięgu ręki. Wojażowanie stało się łatwiejsze, wyjazdy wakacyjne stały trwałym elementem naszego życia. Rangun, Gaborone, Samarkanda, Antananarywa, czy Jezioro Wiktorii, do niedawna odwiedzane tylko przez badaczy, misjonarzy bądź fotografów National Geographic, dziś są dostępne dla każdego. Właśnie w tym dostępnym dla większych rzesz świecie, mało pozostało regionów, tak kuszących uwagę podróżników jak Patagonia.

To dźwięczne słowo znane jest wszystkim, chociaż jego definicja umyka naszej uwadze. Nie jest regionem administracyjnym, nie ma oficjalnych linii demarkacyjnych. Przyjmuje się, że sięga od Rio Negro po Ziemię Ognistą, a Kordyliera andyjska stanowiąca naturalną granicę pomiędzy Chile i Argentyną rozdziela tę krainę na dwie odrębne strefy. Jej powierzchnia jest trzykrotnie większa od Polski, a jak słabo jest zaludniona, świadczy fakt, że na jeden kilometr kwadratowy przypada niespełna dwóch ludzi.

Być może to jagody krzewu berberysa bukszpanolistnego, których smak niegdyś poznałem, sprawiły że znalazłem się tu ponownie, bo jak przepowiada legenda, kto raz je spróbował, zawsze tu powróci. Do świata, w którym przygoda nie tylko jest możliwa, ale stanowi najbardziej elementarną formę egzystencji. Na początku miałem wrażenie, że zapadłem w nicość. Bezskutecznie próbuję zidentyfikować jej oblicze. W Ameryce Łacińskiej wyróżnia się Machu Picchu, pustynia Atacama, linie Nazca, wodospad Iguacu, jezioro Titicaca. W Patagonii, z wyjątkiem lodowca Perito Moreno, nie ma wizytówki zapewniającej szczególne utożsamienie. Tu bardziej liczy się mieszanka subiektywnych i sugestywnych odczuć.

Nie ma jednej Patagonii, tylko collage budzących niekłamany zachwyt, następujących kolejno po sobie osobliwości. W moleskine, wiernym towarzyszu peregrynacji, zapisałem: "posępne pejzaże o przeważającym odcieniu brązu i popielatości, rzadko rozrzucone osady, owcze fermy, Ruta 40 - 5 tysięcy kilometrów szutrowej drogi, upstrzonej gdzieniegdzie łatkami asfaltu, królestwo gauchos - pasterzy bydła, bezwzględna w swojej okazałości pierwotna przyroda, jedno wielkie nic". To także raj dla paleontologów poszukujących szkielety dinozaurów i kolekcjonerów unikatowych przedmiotów. Na wzgórzach Madre y Hija oglądałem fragmenty skamieniałych pni drzew, zgromadzonych dziesiątki milionów lat temu. Wprawdzie objęte są ochroną, ale zbieraczy jest wielu i wykopaliskowy materiał, który ongiś indianie otaczali wręcz nabożnym kultem, trafia do wyrobu biżuterii i różnych ozdób.

Jeden z głośniejszych pisarzy argentyńskich Jorge Luis Borges wyraził się: "Niczego tam nie znajdziesz. W Patagonii nie ma nic". Jeszcze wcześniej twórca teorii ewolucji Charles Darwin zauważył, że "równiny uważane są przez wszystkich za ponure mizerne i niepotrzebne". Wtórował mu sto lat temu przyrodnik William Henry Hudson: "...Uniwersalna monotonia i absolutna szarość wszystkiego...Daj sobie spokój, niczego tam nie szukaj. Ostań się z tym, co czuje serce i ulegnij wzruszeniu...". Anonimowy kronikarz opisujący niespełna 200 lat temu jałowe pustkowia Patagonii, stwierdził, że ziemie te nigdy nie będą leżeć w zainteresowaniu osadników. W tym samym czasie niemiecki filozof Georg Hegel podobnie wyraził się o Syberii, którą umieścił poza granicami historii: "zbyt zimna i nieprzyjazna, by mogła pozwolić na normalną egzystencję człowieka". Do Syberii czuję specjalny sentyment, poraziła mnie swoim niepokojącym urokiem i królującym niepodzielnie srogim klimatem. Schylam też głowę przed twardymi i uczciwymi ludźmi, podziwiając przywiązanie do niegościnnej ziemi, zdolność do skrajnych poświęceń i walki z przeciwnościami.

Tak samo nie sposób przejść obojętnie obok mieszkańców Patagonii stawiających czoła rygorystycznym prawom natury. Właśnie natura stworzyła tam człowieka równie surowego, niezależnego i nieokrzesanego jak ona sama. Nie łatwo jest tu żyć, chociaż przyjeżdżający za chlebem imigranci walijscy, hiszpańscy, żydowscy czy włoscy zdołali przystosować się do trudnego środowiska, które nie nabrało jeszcze ludzkiego charakteru. Przesiąknięci piętnem izolacji, pokochali ją, nawet jeśli tego faktu nie potwierdzają nazwy: Isla Decepción – Wyspa Zawiedzenia, Puerto del Hambre – Port Głodowy, Bahia Ultima Esperanza – Zatoka Ostatniej Nadziei, Cabo Danoso – Przylądek Szkodliwy, Canal Desertores – Kanał Dezerterów, Bahía Inútil – Zatoka Daremna. Żyją skromnie, prowadząc prosty tryb życia. Chociaż przebija od nich szorstkość i dystans do świata, to widać jak są szlachetni, dumni i prawego charakteru.

Kiedy w drugiej połowie XIX wieku w regionie zapomnianym przez administrację rządową, osiedlali się przybysze z Europy, traktowali tę ziemię jako niczyją. W rzeczywistości żyły tu różne plemiona indiańskie, potomkowie ludów, które 30.000 lat temu przywędrowały z Syberii do Ameryki Północnej, a ponad 13.000 lat temu zasiedliły Patagonię. Rdzenni mieszkańcy tych obszarów Araukanie, Ona, Yahgan, Haush, Alacaluf, przez wieki dzielnie bronili swego terytorium, oparli się Inkom i konkwistadorom hiszpańskim. Osadnicy, którzy odkryli, że stepy Patagonii nadają się do hodowli owiec, nie okazali się zbyt przyjaźni i z czasem, rzekomo broniąc swoich trzód, całkowicie wytrzebili lokalnych mieszkańców.

Zobacz zdjęcia z wyprawy do mitycznej Patagonii

Patagonia gallery

facebook google+ pinterest twitter youtube

©2017 Jacek Pałkiewicz