Pałkiewicz

Jacek Pałkiewicz

PolskiEnglish

Start » Ekspedycje » Bezkrwawe łowy na tygrysy - część 1

Bezkrwawe łowy na tygrysa

Bezkrwawe polowanie na tygrysy Pałkiewicza we wschodnie Rosji

Rok wyprawy: 1988

Część 1/2

euroazja

Władimir Krugłow w niczym nie przypomina człowieka-legendy. Jego skromny wygląd zdaje się mówić, że każdy mógłby wykonywać taką samą czynność jak on. Nie ukrywa jednak, że praca ta jest jego pasją i że odczuwa potrzebę urozmaicenia życia odrobiną ryzyka. Ponad połowę ze swoich pięćdziesięciu siedmiu lat życia poświęcił łowom na tygrysy dla ogrodów zoologicznych i ujął ich 35 sztuk.

Niechętnie opowiada o nieprzyjemnych przygodach, pokazując głębokie blizny, jakie pozostawiły na jego ciele pazury i szczęki z ostrymi jak sztylety zębami przeciwnika. Był atakowany wielokrotnie, wiele razy ryzykował śmiercią, parę razy uratował go czysty przypadek. Jest średniego wzrostu, waży ponad sto kilogramów, ale porusza się nader zwinnie. Najsilniejsze wrażenie wywierają jego dłonie, duże i szerokie niczym dwie łopaty.

Moja przygoda zaczęła się w osadzie Biczewaja, nad rzeką Kor, o kilka godzin jazdy autem z Chabarowska. Od trzech krążymy po wzniesieniach Sichote Aliń - ciemnych gór, w Kraju Ussuryjskim, istnym krańcu świata, pomiędzy Rosją, Chinami i Koreą. Mamy odłowić żywego tygrysa amurskiego zwanego też ussuryjskim bądź syberyjskim - największego spośród licznych azjatyckich podgatunków tego zwierzęcia. Krugłow nie posługuje się klatkami, sieciami, pułapkami, pracuje gołymi rękoma. Tylko ktoś, kto chociaż raz w życiu słyszał przeszywający ryk tygrysa albo widział rozszarpane przez niego zwierzę, mógłby docenić ile odwagi, zręczności i zimnej krwi musi posiadać ten niepozorny człowiek.

Pałkiewicz bezkrwawe polowanie na tygrysy 1
Pałkiewicz bezkrwawe polowanie na tygrysy 2

Wspaniały kot jakby się z nami bawił, z niezwykłym sprytem powracając na swe własne ślady i zachodząc nas od tyłu. W pewnej chwili psy stały się nagle niespokojne. Spuszczone ze smyczy, rzuciły się biegiem naprzód. Zwierzę jest jednak tak daleko, że przestaliśmy słyszeć szczekanie goniących za nimi psów. Potem kilkakrotnie rozległ się mrożący krew w żyłach ryk. Natykamy się na ślady potyczki - plamy ubitego śniegu, wiszące na krzakach kłaki sierści. Po dwóch godzinach marszu w głębokim śniegu docieramy do miejsca tragicznego epilogu. Tarzan, łajka syberyjska, leży ranny na ziemi.

Słońce dosięga już prawie horyzontu, rozpalając niebo na różowy kolor i podkreślając jeszcze bardziej urok klejnotu dzikiej natury. Najwyższy czas, aby rozłożyć biwak. Ildar przygotowuje gorącą herbatę a Aleksander kroi stroganinę, plasterki zamrożonego mięsa dzika, które przyprawiamy odrobiną soli i pieprzu. Na rozgrzewkę, a także dla poprawienia nastroju, pojawia się butelka wódki.

Poprzednie noce spędziliśmy w "izbuszkach", chatkach myśliwskich. Dzisiejszą prześpimy pod gołym niebem, mimo że termometr wskazuje -15°C. Układamy śpiwory blisko ogniska, żeby było nam możliwie ciepło, a także, aby w miarę możliwości zabezpieczyć się przed dzikimi zwierzętami. Zgromadziliśmy duży zapas drewna, teraz modrzew pali się wesołym, trzaskającym płomieniem, rozsiewając wokół iskry.

Posłanie jest dość wygodne: ułożony pod śpiworem stos gałęzi służy za materac i izolację od zamarzniętego podłoża. Moi przyjaciele opowiadają różne historie związane z najsłynniejszym drapieżnikiem całej Azji.

W okolicznych wioskach tygrysy co jakiś czas dobierają się do trzody domowej. Stanowią poważne zagrożenie także dla ludzi, zwłaszcza wieśniaków z położonych na uboczu gospodarstw. Kilka lat temu wygłodniała samica z małymi, poszukując pożywienia pojawiła się na przedmieściach Władywostoku, wywołując ogólny popłoch wśród mieszkańców.

Pałkiewicz bezkrwawe polowanie na tygrysy 3
Pałkiewicz bezkrwawe polowanie na tygrysy 4

Tygrysy przez większą część roku pędzą samotniczy tryb życia; w styczniu kojarzą się w pary. Dla zachowania równowagi na terenie obszaru łowieckiego jednego tygrysa powinno występować około 150 dzików i 180 jeleni. Tygrys syberyjski jest większy od swojego kuzyna mandżurskiego, bengalskiego i koreańskiego. Jego waga dochodzi nawet do czterystu kilogramów; ma także szersze łapy, które umożliwiają mu poruszanie się po terenach bagiennych. Ma jaśniejsze i znacznie gęstsze futro, dzięki któremu dobrze znosi ciężkie warunki klimatyczne. I w przeciwieństwie do innych tygrysów bardzo trudno go podejść.

Jeszcze na początku ubiegłego stulecia było ich co najmniej tysiąc, potem ta liczba z roku na rok gwałtownie zmniejszała się. Wzrastało zapotrzebowanie lecznictwa tradycyjnego, co przyczyniło się do rozwoju czarnego rynku handlu tygrysimi narządami. Śledziona młodego zwierzęcia zmieszana z proszkiem z wysuszonych jelenich rogów ma według chińskiej tradycji cudowne właściwości odmładzające. Według niej nie ma lepszego środka na rany niż maść z jego tłuszczu. Zaś mikstura z rdzenia kręgowego i korzenia żeń-szenia, rzadkiej rośliny występującej na Dalekim Wschodzie, leczy wszelkie choroby. Bezlitosne łowy doprowadziły do tego, że w latach 20. zostało już tylko kilkadziesiąt sztuk, tak że zanosiło się na ich całkowitą zagładę.


facebook google+ pinterest twitter youtube

©2017 Jacek Pałkiewicz